Konstruktywna komunikacja bez przemocy w pracy i życiu prywatnym

Co by było gdybyś zamiast ograniczać swoje szanse na udaną współpracę pomógł sobie przez konstruktywne rozmawianie z innymi w pracy i domu?

Wszystko przez Ciebie!

 Wyobraźmy sobie taką sytuację: Wasz dostawca spóźnił się z dostawą i dzwonisz do niego, sarkastycznym tonem głosu mówisz:
 
„Nie wiem, czy macie to w zwyczaju, ale najwyraźniej nie zależy wam za bardzo na naszym zleceniu, w przeciwnym razie przynajmniej byście nas poinformowali o stanie rzeczy.
Jeśli tak niesolidnie się to u was przeprowadza to musimy rozejrzeć się na innymi dostawcami” i tu znacząco zawieszasz głos, by słowa te dobrze „zapracowały”.
 
Ile razy w sytuacji niedotrzymania słowa przez Twoich współpracowników, gdy chcesz skutecznie wywrzeć wpływ na Twojego rozmówcę, tak by sytuacja się już nie powtórzyła, używasz podobnego języka. Języka: oskarżeń, obwiniania, negatywnej oceny postawy, przypisywania niedobrej motywacji, a nawet groźby. Ten styl komunikacji dominuje w wielu rozmowach w biznesie. Nie wziął się tam znikąd. Przenieśliśmy go z życia rodzinnego i tam się go nauczyliśmy. Język ten określić można jako język dominacji. Stosujemy go, by skuteczniej wywrzeć wpływ na swoich rozmówców, ale czy rzeczywiście to jedyny sposób by skutecznie to zrobić?
 
A co, jeśli zamiast języka dominacji, używalibyście jeszcze bardziej skutecznego języka konstruktywnej komunikacji? Czym jest ta konstruktywna komunikacja, czy się różni od tej dominującej? Wreszcie jak się nauczyć stosować ją w biznesie, kiedy przez lata mamy utrwalone inne nawyki i sięganie po oskarżenie przychodzi nam znacznie łatwiej?
 

Czym jest język dominacji i jakie ma konsekwencje dla relacji?

 
Nawykowo i nieświadomie w trudnych sytuacjach szukamy winnych. Ponieważ jako ludzie popełniamy często błąd poznawczy nazywany przez psychologów, błędem atrybucji, przypisujemy w większości przypadków winę za przeżywane negatywnie emocje innym ludziom: rodzicom, rodzeństwu, sąsiadom, nauczycielom, kolegom i koleżankom. Ten pomagający w dzieciństwie mechanizm, utrwalony przez lata praktykowania, przenosimy w niepostrzegalny sposób do życia zawodowego i automatycznie winę za swoje emocje przypisujemy oczywiście szefom, współpracownikom, klientom i dostawcom. Przypisujemy innym.
 
Po latach praktykowania łączymy emocje i uczucia z tym, co dzieje się wokół nas i przerzucamy odpowiedzialność za to, jak się czujemy na innych ludzi oraz ich czyny – bywa, że wyłącznie na innych. Prawda, że nie raz tak było i w Twoim przypadku?
 
„Jestem wściekła, bo nie dotrzymał pan umowy”
„Smutno mi, bo nic nie zjadłeś”.
„Jestem zirytowana, bo znowu zostawiłeś bałagan. Wkurza mnie, że nie dostałem od Ciebie raportu”.
Łatwo domyślić się dalszego ciągu takiej wypowiedzi: „Zmień swoje postepowanie, żebym poczuł/a się lepiej”.
Tak na co dzień komunikujemy nasze trudne emocje w relacji z bliskimi i współpracownikami.
 
Doświadczamy, że ten sposób komunikacji „nie działa”. Jak bowiem reaguje rozmówca na takie obwinianie? Złości się, usprawiedliwia lub obwinia nas za zaistniałą sytuację albo przyjmuje do wiadomości przeprasza i obiecuje poprawę. Do następnego razu. Walczy lub ucieka. W większości sytuacji te reakcje nie są konstruktywne, bo albo doprowadzają do eskalacji emocji (gdy rozmówca się broni przed uznaniem winy i oddaje pięknym za nadobne, czyli oskarża nas winą za sytuację, oskarża innych wokół siebie (współpracowników, dostawców) lub też „kładzie uszy po sobie” i bierze całą winę na siebie, obiecując poprawę (jak dziecko, które bojąc się rodziców, nie powie co myśli, by nie dostać kary. Jednak nawet ta druga reakcja nie jest konstruktywna, bo odbiera moc rozmówcy do zmiany stanu rzeczy i w wielu przypadkach to przyznanie się do winy nie powoduje, że sytuacja znowu się nie powtórzy: za tydzień lub dwa, raport znowu nie jest przysłany na czas, słowo nie jest znowu dotrzymane. Dlaczego tak się dzieje?
 
Kiedy mówisz: Jestem wściekła/smutna/poirytowana, bo TY…. Twój rozmówca słyszy: „Ona jest wściekła/smutna/poirytowana przez to, co ja robię (przeze mnie). Według niej ja jestem winny tego, jak ona się czuję…ona obwinia mnie za to…”
Trudno jest słuchać osądów i spokojnie znosić zarzuty.
 
Wypowiedź „Jestem wściekła, bo nie dotrzymał pan umówionego terminu”, może sprowokować rozmówcę do usprawiedliwiania się lub do odsunięcia od siebie winy: „Nie mogłem inaczej, bo…” a nawet do kontrataku: „Zostawił mnie pan samego na dwa dni, bez żadnego wsparcia…”
 
Istnieje duże ryzyko, że zaczniemy walczyć o to, kto ma rację, a kto się myli, obarczać siebie nawzajem winą lub wytykać błędy. Ta strategia wymiany oskarżeń zaostrza konflikt, oddala od uzyskania tego, czego naprawdę potrzebujemy w danej sytuacji. Język, którego używamy, staje się narzędziem dominacji nad drugą stroną. Ma fatalny wpływ na relacje. Często jedna taka interakcja okraszona językiem dominacji staje się „tradycją” rozmów z daną osobą i wzorzec takich rozmów, a wraz z nim relacji, utrwala się z naszą pomocą na lata.
 
Jeśli więc Twój język jest językiem dominacji to niektórzy Twoi rozmówcy wezmą winę na siebie… niektórzy zareagują obroną lub atakiem, ale niezależnie od reakcji pozostanie w nich żal, smutek, rozgoryczenie, rozczarowanie, złość i kumulująca się agresja. Czy te emocje pomogą Ci w osiąganiu celów? Czy pomogą w budowaniu relacji, która stanowi paliwo współpracy?
 

Zignorowane potrzeby i szanse

 
Przyjrzyjmy się również cenie, jaką sami płacimy, gdy wybieramy ten sposób komunikacji. Obwiniając drugą osobę, często widzimy jedno możliwe rozwiązanie: „Skoro inni są przyczyną moich nieprzyjemnych emocji, oni muszą się zmienić, abym poczuł się lepiej”.
To ograniczone postrzeganie zamyka dostęp do innych strategii poprawienia sytuacji, zmiany tego co chcemy zmienić.
 
 Konstruktywna komunikacja bez przemocy w pracy i życiu prywatnym
Model ten pokazuje, że w języku dominacji koncentrujemy się na dwóch pierwszych obszarach: zaobserwowanych zachowaniach innych, niestety często „okraszonych” oceną, uogólnieniami np. „znowu zrzucasz na mnie swoje obowiązki” oraz na naszych uczuciach, które w nas te zachowania wywołują.
 
Pomijamy milczeniem nasze potrzeby i nie sięgamy po inne strategie postępowania. Stosujemy jedną jedyną: zmień się nasz rozmówco, bym nie musiała doświadczać przykrych dla siebie uczyć czy emocji. Model ten pokazuje, że możemy osiągnąć więcej i skuteczniej, gdy podczas wymiany zdań będziemy także rozmawiać o pomijanych elementach: potrzebach. Pomoże nam w tym także inny sposób mówienia o faktach i emocjach.
 
Komunikacja konstruktywna oparta o metodę Porozumienia Bez Przemocy:
Jedną z niesamowitych alternatyw dla języka dominacji jest komunikacja konstruktywna, oparta o metodę Porozumienia Bez Przemocy (Nonviolent Communication, NVC), gdzie uważnie dobieramy słowa, unikając osądów, ocen, obwiniania innych a komunikujemy swoje potrzeby by „wypracować” strategię postępowania.
 
Według zasad tej komunikacji, zachowania innych ludzi to jedynie katalizatory, wyzwalacze naszych uczuć, a nie ich przyczyna. Źródłem nieprzyjemnych uczuć są niezaspokojone ważne dla nas potrzeby. Zamiast obwiniać innych za swoje nieprzyjemne uczucia, szukamy swoich niezaspokojonych w danej chwili potrzeb.  
 
Jedno z założeń Porozumienia Bez Przemocy (NVC) mówi, że potrzebę można zaspokoić na wiele różnych sposobów. Jeśli uznam to założenia za słuszne, wiem, że nie muszę ograniczać się do jednej jedynej strategii polegającej na tym, że to TY musisz się zmienić, abym poczuł się lepiej… Szukam innych sposobów i możliwości. Zamieniając osądy na potrzeby łatwiej przejść do znajdowania rozwiązań.

Konstruktywna komunikacja bez przemocy w pracy i życiu prywatnym
 
Ten sposób patrzenia na sytuację, również wpływa na sposób komunikacji:
Czuję… bo potrzebuję/ bo ważne jest dla mnie…
Kiedy widzę, że moje dziecko nie zjadło śniadania, które dla niego przygotowałam, czuję smutek. Smutek wiąże się z tym, że ważne jest dla mnie zdrowie dziecka, troska o nie, również uznanie dla mojej pracy. To są moje niezaspokojone potrzeby w tej sytuacji i z nich wynika mój smutek.
Wiem, że moje dziecko nie zjada kanapek, które przygotowuję mu na śniadanie, a zależy mi na tym, żeby zdrowo się odżywiało, bo troszczę się o jego zdrowie. Chcę też mieć poczucie, że moja praca ma sens. Robienie kanapek to jedna strategia. Jeśli nie działa, mogę wypróbować inne, np. zapytam, co dziecko chciałoby zjeść, kanapkę czy mleko z płatkami. Niech samo wybierze. Może przygotuję mu zdrową przekąskę na drugie śniadanie i włożę do tornistra.
 
Mogę obwiniać innych, kiedy czuję się źle, mogę też poszukać pod nieprzyjemnymi uczuciami swoich niezaspokojonych potrzeb a potem możliwych sposobów na ich zaspokojenie. Zwiększę tym samym sferę wpływu i odpowiedzialności za to, jak czuję się w relacji. 
 

Tu chodzi o wybór i decyzję!

 
Spójrz na sytuację z drugiej strony, kiedy to Ty jesteś adresatem komunikacji dominacji. Kiedy to Ciebie ktoś oskarża o winę. Czy kiedy ktoś ze współpracowników tak mówi – daje Ci przestrzeń do szukania rozwiązań? Daje Ci przestrzeń byś znalazł wewnętrzną motywację do zmiany zachowań? Wzmacnia relację z Tobą? Chcesz z nim czy nią rozmawiać w przyszłości?
Czy chcesz zatem być niewolnikiem zachowań i słów drugiej osoby? Czy chcesz zmuszać ją do zmian? A może wolisz przyjąć, że Twoje uczucia i potrzeby są w Twoich rękach oraz że możesz podjąć własne, niezależne od zachowań innych działania, aby je zaspokoić i poczuć się lepiej?
Dlaczego zatem nie przerwać tej destruktywnej tradycji używania komunikacji przemocy i dominacji właśnie teraz?
 
Przeczytaj kolejny tekst o tym jakie są kroki komunikacji bez przemocy, jak jej używać, jak się jej uczyć i jak radzić sobie z wyzwaniami na jakie się natkniesz, kiedy zaczniesz ją praktykować na większą skalę.
Autor: Aneta Kutnik
Najnowszy artykuł