Głos jak dzwon!

13 maja 1940 roku po objęciu urzędu premiera Winston Churchill przekonywał w Izbie Gmin: „W tej sytuacji kryzysowej, […] pragnę powiedzieć Izbie tak, jak to powiedziałem ministrom wchodzącym do tego rządu: mogę wam obiecać tylko krew, znój, łzy i pot. […] Mamy przed sobą wiele, wiele miesięcy walki i cierpienia”. Jednym z elementów sukcesu brytyjskiego premiera był jego głos: silny i stanowczy, ale nie dyktatorski.
   Czy udałoby mu się przekonać deputowanych, gdyby przemówienie to wygłosił łamiącym się głosem? Czy sprawiłby na zebranych wrażenie człowieka zdecydowanego, gdyby mówił cicho? Wreszcie, czy zapewniłby o swojej odwadze, gdyby jego głos brzmiał monotonnie?

      Przyzwyczailiśmy się już, że wielu aktorów i dziennikarzy ma atrakcyjne głosy, bo jest to ich narzędzie pracy. A skoro jest to tylko narzędzie, to znaczy, że od nas zależy, jak go użyć, aby wzorem W. Churchilla „mieć na uwadze nie tylko to, by wyczerpać temat, ale także, by nie wyczerpać słuchaczy”. Badania dowodzą, że ludzie dysponujący głosem uznawanym za atrakcyjny są postrzegani jako bardziej dominujący, kompetentni, przedsiębiorczy, inteligentni, lepiej wykształceni, zgodni, silni, uczciwi, sumienni, uczuciowi i ciepli, etc. Czegoś brakuje na tej liście? - Jak sprawić, aby przekonać innych, że jesteśmy właściwymi ludźmi na właściwym miejscu i we właściwym czasie, mamy pożądane cechy człowieka, który sprawdza się w chwilach, gdy potrzebny jest spokój i pewność słusznego działania.

Głos jak dzwon!

            Oto kilka elementów, które pomogą wzmocnić nasz wizerunek: niskie brzmienie głosu, spokojne tempo mówienia i zróżnicowana modulacja głosu (umiejętność posłużenia się akcentami i pauzami).
Niskie brzmienie głosu związane jest ze sposobem oddychania, na co mamy znaczący wpływ! W pracy nad oddechem dążymy do poprawienia gospodarki oddechowej, co oznacza:
  • wypracowanie jak najgłębszego oddechu, tzw. oddechu przeponowego, czasem określanego też dolnożebrowym (sama nazwa sugeruje, które partie ciała biorą aktywny udział w procesie oddychania);
  • umiejętne dobieranie powietrza, aby nie robić tego głośno, raptownie, w nieoczekiwanych momentach, np. w środku zdania, powodując tym samym zakłócenie odbioru.
Efektem płytkiego oddychania może być m. in. mówienie krótkimi, rwanymi zdaniami, niemalże wyrazami, co może być odczuwane jako wprowadzanie nerwowej atmosfery do rozmowy. Skutkiem ubocznym złego oddychania jest także piskliwy głos, odbierany jako przejaw histerii.

Przykład? Wystarczy przypomnieć sobie kogoś (bo u siebie tego nie zauważymy), kiedy był mocno zdenerwowany: brzmiał piskliwie. Mechanizm tego działania jest prosty: gdy jesteśmy zdenerwowani, napinają się mięśnie (przez co nabieramy mniej powietrza) i to one powodują, że brzmienie głosu jest wyższe. To tak, jakbyśmy obserwowali dwa instrumenty: mały bębenek wydaje krótsze i wyższe dźwięki, bo jest w nim mniej powietrza, duży bęben – wolniejsze i niższe, bo jest w nim więcej powietrza.

            Spokojne tempo to rezultat koncentracji i opanowania. Dlatego zwolnienie tempa mówienia przynosi lepsze rezultaty, gdyż daje szansę odbiorcy na zrozumienie tego, co do niego mówimy. Panuje tu zasada złotego środka: „mów nie za szybko, ale też nie za wolno” – oba sposoby są niepożądane w swojej skrajnej postaci. Zbyt wolne mówienie kojarzone jest z brakiem energii i bezradnością, zbyt szybkie zaś – z chaotycznością i niepewnością. W umiarkowanym tempie dostosowanym do osobowości człowieka jest szansa (bo czas) na wyeksponowanie siły brzmienia, niezbędnej do przekonania słuchaczy o pewności i nieomylności wygłaszanych sądów, co z kolei uspokaja odbiorców i daje im poczucie bezpieczeństwa.

Przykład? Przeczytajmy fragment wystąpienia W. Churchilla najpierw dość szybko, potem wolno: „Trwać będziemy do samego końca, […] bronić będziemy naszej Wyspy bez względu na cenę, bić się będziemy na plażach, bić się będziemy na lądowiskach, bić się będziemy na polach  i na ulicach, bić się będziemy wśród wzgórz, i nigdy się nie poddamy”. Dopiero w wolnym tempie słyszymy siłę, która daje spokój i energię do działania, chroni zaś przed paniką i chaotycznym zachowaniem.

            Zróżnicowana modulacja głosu powoduje, że mówca potrafi nie tylko zainteresować audytorium, ale – przede wszystkim – dzięki umiejętnemu rozłożeniu akcentów oraz pauz budzi zaufanie. Efektowi wiarygodności sprzyja przede wszystkim tzw. akcent przyciskowy, polegający na obniżeniu tonu sylaby lub wyrazu akcentowanego. Mówca wzmacnia dzięki niemu niskie brzmienie, a to przekłada się na wrażenie spokoju i przekonania o słuszności wypowiadanych słów. Także umiejętne zamykanie zdań (tj. stawianie kropek na końcu wypowiedzi) daje odbiorcy poczucie, że na mówcy można polegać: zaczyna zdanie, po czym je kończy, więc jeśli coś obieca, to zrobi to. Warta uwagi jest tu także (również w przytoczonym zdaniu: „zaczyna zdanie, po czym je kończy, więc jeśli coś obieca, to zrobi to”) intonacja wznosząco-opadająca. Dzięki takiemu podziałowi intonacyjnemu nadawca porządkuje swoją wypowiedź, a odbiorca może ją łatwiej zrozumieć i nie mieć wątpliwości co do prawdziwości sądu czy opinii.

Przykład? Weźmy początek wystąpienia ministra J. V. Rostowskiego w Sejmie: „Nie ma żadnych tajnych informacji o stanie gospodarki lub budżetu państwa”. Można to zdanie powiedzieć z intonacją wznoszącą, nie stawiając kropki na końcu:
- Nie ma żadnych tajnych informacji o stanie gospodarki lub budżetu państwa?
Co pomyśli odbiorca, gdy tak to wypowiemy? Nie uwierzy nam, bo sposobem wypowiedzenia obudziliśmy w nim wątpliwość.
Można to zdanie powiedzieć z intonacją opadającą, stawiając kropkę:
- Nie ma żadnych tajnych informacji o stanie gospodarki lub budżetu państwa.
Co teraz pomyśli odbiorca? Będzie skłonny nam uwierzyć. Żeby jeszcze bardziej wzmocnić wagę wypowiedzi, można zastosować częste przerwy między słowami (przypominające cedzenie słów):
- Nie ma … żadnych … tajnych … informacji … o stanie … gospodarki … lub budżetu państwa.
Należy jedynie uważać, aby nie popaść w nadużywanie jednego sposobu mówienia – może to wywołać odwrotny skutek od zamierzonego.
           
Opanowanie różnych technik posługiwania się głosem daje nam narzędzie do budowania naszego wizerunku jako profesjonalisty oraz przekonuje innych, aby nie tylko się z nami zgadzali, ale – co ważniejsze – aby działali. I wtedy można śmiało powtórzyć za W. Churchillem: „To wy byliście lwami – ja tylko ryczałem.”
 
Głos jak dzwon!
Autor: Jagoda Bloch
Najnowszy artykuł