Strach przed niepowodzeniem

Znasz takie chwile, kiedy zastanawiasz się nad tym wszystkim, co może pójść źle? Kiedy wydaje Ci się, że nie masz ani trochę szans na to by to, co zaplanowałeś, faktycznie się udało. Kiedy węszysz swoim wrażliwym nosem niepowodzenie?
Myślę, że każdego z nas czasami dopada ciemna chmura zwątpienia przetykana srebrną siecią strachu. Strachu przed niepowodzeniem.

Jeżeli szukalibyśmy jednego czynnika decydującego o wybieraniu zachowań samoograniczających się , a w konsekwencji odpowiadającego za niewykorzystanie swojego potencjału, to prawdopodobnie byłby nim strach. Przed czym? Ogólnie można powiedzieć, że przed niepowodzeniem. To on sprawia, że chcemy uniknąć ryzyka, uciec przed nim. Skutecznie podłamuje on nam już wcześniej trochę uszkodzone skrzydła. Zasiewa w nas niepewność, osłabia, wysysa z energii i proaktywności.
 
Każdy z nas boi się trochę innych rzeczy. W trochę inny sposób. Można by powiedzieć, że każdy hoduje sobie swojego Stracha. Taki Strach, to autorskie dzieło każdego z nas. Dla pewnych ludzi taki strach jest Dziełem Życia a nawet sensem ich istnienia. Strachy niektórych z nas są dobrze odżywione i wielkie, a innych – przymierają głodem i są maleńkie. Jak myślisz, które bardziej przeszkadzają w życiu?
 
Każdy z nas też na swój sposób definiuje niepowodzenie. Po co? By wiedzieć czego unikać. Przecież nie lubimy niepowodzeń, więc chcemy się przed nimi uchronić. Uniknąć ich. Dlatego zawężamy swoje życia do niezbędnego minimum. Staramy się skontrolować wszystko na około nas by nie być niemile zaskoczonym. I co? I dalej zdarzają nam się niepowodzenia. To takie trochę błędne koło.
 
Czasami nawet dochodzi do tego, że zaczynamy uciekać. Niebezpieczeństwo w naszych oczach urosło do tego rozmiaru, że aktywnie bierzemy nogi za pas jakby gonił nas co najmniej szablozębny tygrys.
Ucieczka w XXI wieku na krótką metę pomaga, to znaczy przynosi natychmiastową ulgę w sytuacji trudnej. Na dłuższą metę natomiast bardzo prawdopodobne jest, że uciekinier w przyszłości będzie postępował tak samo. Wejdzie mu to w krew. Stanie się nawykiem. Za kolejnym razem trudniej jest stawić czoła własnemu strachowi, kiedy wiemy jaką przyjemność sprawia unikanie go.  Za kolejnym podejściem o wiele trudniej jest dokończyć coś, czego nie dokończyłeś od razu. Jakie można z tego wyciągnąć wnioski: jeżeli raz czegoś unikasz, na pewno będziesz chciał to uczynić drugi raz , i jeśli odkładasz na później rozwiązanie jednego poważnego problemu życiowego, następny będzie Ci się wydawał o wiele trudniejszy. Oto sedno problemu, jeżeli chodzi o jakiekolwiek odraczania, odkładania na później i innego rodzaju ucieczki. Podnosisz sobie bowiem poziom trudności dokończenia czynności, którą chcesz odsunąć na potem.
 
Ulegając strachowi i definiując różne wydarzenia w naszym życiu jako niepowodzenia, sami na własne życzenie ograniczamy swoje życie. A przecież nawet dzieci wiedzą, że strach ma wielkie oczy… Że wystarczy stawić mu czoła, a rozpłynie się niczym poranna mgła w słoneczny dzień. A niepowodzenia w słowniku naszych milusińskich nie ma. Są tylko doświadczenia. Niezliczone ilości prób by uzyskać pożądany efekt. Dzięki nim się uczą. My też.

Jeśli zabiegamy w życiu tylko o to by nie ryzykować, boleśnie upadamy. W istocie dobrze przeżyte życie zawiera w sobie oprócz miłych chwil także upadki i niepowodzenia. Nie ma nad czym załamywać rąk  i nie ma czego unikać.
Upadki mogą być Twoimi szansami. Musisz upaść tyle razy, ile to konieczne, byś mógł nauczyć się inaczej patrzeć na niepowodzenia.
 
Jedyny sposób na opanowanie strachu przed upadkiem, niepowodzeniem, potknięciem to iść dalej i konfrontować się z tym czego się boisz. Konfrontowanie się z własnymi strachami ma bardzo pozytywny efekt. Dzięki temu wzrasta nasza pewność siebie, czujemy się bardziej skuteczni, bardziej odważni. Przekonujemy się, że MOŻEMY ROBIĆ RÓŻNE RZECZY, że POTRAFIMY. Hartujemy swój charakter. Przekonujemy się, że jesteśmy silniejsi niż myśleliśmy. Same plusy…

Mogę Ci obiecać, że kiedy zmienisz swoje pojęcie o tym czym jest sukces a czym jest niepowodzenie, zniknie lęk. Aha, i jeszcze jedno… Codziennie możesz zacząć – lub nie – żyć inaczej.
 
 
PS. Jedynym rzeczywistym niepowodzeniem, jakiego możesz doświadczyć jest  nie zacząć, zrezygnować z zamiaru.
 
Autor: Olga Rzycka
Najnowszy artykuł