Najtrudniejszy odbiorca prezentacji

wewnętrzny krytykKto jest najtrudniejszym odbiorcą Twoich prezentacji?

Ty sam.

Pracuje nad doskonaleniem prezentacji uczestników moich szkoleń od lat. Wciąż odkrywam raz po raz, że to nie klienci, nie zarząd, nie współpracownicy a sami prowadzący są najtrudniejszymi odbiorcami prezentacji.

To właśnie ich dialogi wewnętrzne to najbardziej niedoceniani i cisi dywersanci swobody prezentacyjnej.

Od tego jaki dialog będzie się toczyć w Twojej głowie, zależy czy zyskasz swobodę w prowadzeniu czy wręcz odwrotnie – sztywność, nienaturalność. O czym ze sobą rozmawia prowadzący prezentację?  O swoich obawach i oczekiwaniach. Z jednej strony pragniesz z pewnością osiągnąć cel prezentacji: chcesz dobrze wypaść, zachować „twarz” lub zadbać o wizerunek swojego zespołu czy firmy. Chcesz także dobrze rozpocząć oraz dobrnąć do końca prezentacji. Oczekiwań z pewnością jest więcej, ale każde z nich jest konfrontowane z obawami.

Czego w szczególności się obawiasz?

Przede wszystkim nieosiągnięcia celu prezentacji, tego, że źle lub niewystarczająco perfekcyjnie wypadniesz, tego, że nie każdego przekonasz do tego do czego chcesz przekonać. Obawiać się możesz także tego, co może się stać kiedy zapomnisz co chciałeś powiedzieć i wielu, wielu innych rzeczy. Każda z obaw i każde z oczekiwań zaprząta Twoją uwagę w trakcie wystąpienia. To s kolei zmniejsza Twoją elastyczność i gotowość do natychmiastowego reagowania na komunikaty od Twoich odbiorców. A te płyną i wciąż się zmieniają. W efekcie obecności nasilonych dialogów wewnętrznych stajesz się mniej swobodny, a możesz stać się nawet sztywny i niewrażliwy na oczekiwania i sygnały od odbiorców.

By zyskać tak pożądaną swobodę, trzeba uporządkowania gonitwy myśli. W istocie trzeba ich wyciszenia. Wszystko po to, by zrobić przestrzeń dla komunikatów od odbiorców prezentacji. Zamknięcie ust wewnętrznemu trudnemu odbiorcy uczyni Cię wrażliwym na to, co nieraz jedynie w komunikatach niewerbalnych, mówią do Ciebie uczestnicy spotkania. Na etapie prowadzenia to oni powinni być w centrum Twojej uwagi. Nie Ty i nie Twoje myśli (obawy i oczekiwania)l. Na to wszystko był czas podczas przygotowań do prezentacji. Teraz jesteś wyłącznie dla nich. Dobra wiadomość jest taka: jeśli podczas spotkania nauczysz się koncentrować na odbiorcach, wówczas z pola Twojej uwagi znikną obawy i oczekiwania. Nie będzie dla nich przestrzeni.Takie też jest doświadczenie uczestników szkoleń. Oni najczęściej komentują rezultat koncentracji na odbiorcach – „nie miałem czasu myśleć o sobie!”

I o to chodzi byś jak najmniej myślał o sobie. Bo najczęściej nie jesteś dla siebie łagodnym sędzią. Zazwyczaj jesteśmy dla siebie najtrudniejszymi odbiorcami.

Koncentruj się więc najczęściej jak się da na Twoich odbiorcach, nie na sobie. Zyskasz dzięki temu pożądaną swobodę prowadzenia prezentacji.

Czy nie na tym Ci zależy?

 

Początek prezentacji jest najważniejszy

StartNie to co jest zasadniczą treścią prezentacji, nie koniec ale właśnie początek jest najważniejszy.

Czemu tak sądzę?

Ponieważ właśnie na początku prezentacji waży się to czy jej prowadzenie będzie łatwe czy wręcz odwrotnie. Po kiepskim rozpoczęciu prezentacji jej dalsze prowadzenie może przypominać „orkę na ugorze”. Wysiłek prowadzącego będzie musiał koncentrować się na odbudowywaniu utraconych na początku prezentacji: wiarygodność i zainteresowania odbiorców.

Wiarygodność prowadzącego.

Odbiorcy prezentacji są przede wszystkim istotami emocjonalnymi. W ciągu pierwszych kilkudziesięciu sekund albo zaczynają ufać prowadzącemu albo wręcz odwrotnie stają się nieufni wobec tego do czego chce ich przekonać prowadzący. Alternatywa ta jest bardzo szybko, bo nieświadomie rozstrzygana. Dzieje się tak na podstawie tak zwanych pozamerytorycznych czynników: adekwatności ubioru, mimiki twarzy, gestów, tempa w jakim rozpoczyna wystąpienie prezenter. Słowem to pierwsze wrażenie determinuje poziom wiarygodności prowadzącego w oczach odbiorców. Jeśli prowadzący je utraci, o co nie jest trudno jeśli ignoruje się ten aspekt prezentacji, wówczas większość energii prowadzący musi włożyć w jej odbudowanie, obronę czy wzmacnianie. Dopiero wówczas może realizować cel swojej prezentacji.

Zainteresowanie.

By odbiorcy „kupili” ideę z którą na prezentację przychodzi prowadzący konieczne jest wzbudzenie wśród nich zainteresowania. Optymalny scenariusz zakłada, że od pierwszych słów takie zainteresowanie jest wzbudzane, potem jest podsycane aż w końcu w kulminacyjnym momencie prezentacji jest zaspokojone. Niestety zbyt często, przez bezbarwne rozpoczynanie prezentacji, prowadzący zamiast wzbudzać zainteresowanie gaszą je. Jeśli taki rezultat prowadzący uzyskuje na początku prezentacji wówczas dalsza część spotkania to walka o odzyskanie uwagi odbiorców. To wysiłek w podsycanie na nowo nadziei, która zgasła z chwilą gdy początek spotkania okazał się mało interesujący. Pierwsza minuta to czas, kiedy nadzieja u odbiorców na to że wydarzy się coś interesującego jest największa. Jeśli prowadzący ją zawiedzie wówczas odbiorcy mu tego nie wybaczą, a każdym razie nie zapomną…

Początek prezentacji powinien być więc intrygujący, interesujący, zaskakujący lub przynajmniej ważny dla odbiorcy. Jeśli będzie inaczej wówczas motywacja u odbiorcy do słuchania spada gwałtownie wraz z nią spada prawdopodobieństwo realizacji celu prezentacji.

Trzeba więc przyłożyć wagę do początku.