Prezentacja=Power Point My Point of view

Ten wynalazek Boba Gaskins’a w 1984 roku kupiony w 1987 r. przez Microsoft opanował cały świat. Zapraszam na stronę Boba Gaskinsa i poznania bliżej historii PowerPoint na http://www . robertgaskins.com Od tego czasu idea by z pomocą edytora obrazków komunikować się z odbiorcami uwiodła świat! Marka Power Point stała się synonimem prezentacji. Jest z nią jak z Adidasem. Wielu prezenterów nie wyobraża sobie prezentacji bez tego programu. Czy to dobrze? Pewnie tak, bo łatwiej można przygotować i skuteczniej komunikować się z jej odbiorcami. Jest jednak ogromne niebezpieczeństwo, które odczuwają na własnej skórze współcześni odbiorcy prezentacji. Jest nią syndrom widza! O nim w następnym wpisie…

Oczy wiście oczy

Czy osoby niewidome mogłyby prowadzić prezentacje?

Wydaje się to absurdalne. Takie pytanie może być nawet niesmaczne. Tym czasem właśnie oczy prowadzących prezentacje są często niewidome.

Pamiętamy recytacje wierszyków z podstawówki, kiedy większość z nas patrzyła w sufit, w podłogę. Nie bez powodu. Tam właśnie widzieliśmy tekst wiersza, który recytowaliśmy. Bywali i tacy, którzy patrzyli na bok prawy czy lewy a nawet musieli zamknąć oczy by nie pomylić kolejności, by nie zapomnieć słów.
Prowadząc prezentacje często powtarzamy ten sam scenariusz. Chcąc nie zapomnieć zdań, które z trudem przygotowaliśmy powtarzamy ten sam zabieg. Patrzymy w podłoże, sufit, w ściany ale najczęściej patrzymy w ekran laptoma, z którego wyświetlamy prezentacje. kierujemy się tą samą obawą byle nie zapomnieć tego co chcemy powiedzieć! Szkoda było by bowiem stracić zachwyt odbiorców, ich zadziwienie: „Jak można było tak ciekawe zdanie ułożyć”… gdybyśmy zapomnieli tych zachwycających zdań. Jaki jest efekt pomagania sobie w ten sposób? Podobnie jak przy recytacji wiersza raczej „odbębnienie” jak mawiano w mojej szkole niż zachwyt odbiorców. W obu przypadkach: przy recytacji i przy prezentacji rezygnujemy w kontaktu wzrokowego z odbiorcami. Co tracimy? Tracimy w ten sposób kontrolę nad tym jak odbiorcy naszych zabiegów reagują na nasze słowa. Tracimy także możliwość wpływu na nich. Ale z pomocą przychodzi nam współczesna technologia. Zamiast sufitu, ścian mamy przecież laptopa i Power Point z funkcją Widoku konspektu czy notatek, które są niewidoczne dla odbiorców prezentacji. Oczywiście pomaga to w pamiętaniu wszystkich kwestii. Ale jedno się nie zmienia. Nadal nie mamy kontaktu wzrokowego z odbiorcami… Niby więcej pamiętamy ale czy to co pamiętamy a potem mówimy zwiększa przez to naszą siłę wpływu? Niestety nie!
Panie i Panowie podczas prezentacji oczywiście oczy powinny przede wszystkim wpływać a nie tylko czytać. I nie ma to znaczenia czy czytamy z sufitu czy z ekranu laptopa. Zatem oczy wiście!

Zapraszam na szkolenie Mistrzowska prezentacja http://www.szkolenianakazimierzu.pl/Mistrzowska-prezentacja.html

Mistrzowska prezentacja?

Prezentujemy nieustannie. Siebie, firmę, produkty, usługi…
Każdy wcześniej czy później spotyka się z koniecznością zaprezentowania. Jedni robią to z rozmachem wzbudzając podziw inni męczą się sromotnie nad tym by powiedzieć kilka słów.
Jeśli do tego dojdzie konieczność nawiązania dialogu z odbiorcami – niezależnie czy będą to klienci, współpracownicy, szefowie czy bliscy prezentowanie staje się wyzwaniem. Ci spośród nas, którzy koncentrują się na odbiorcach osiągają sukcesy. Jedak część z nas, z różnych powodów, częściej koncentruje się na sobie. Na swoich reakcjach „ciała”, myślach czy emocjach jakich doświadczają a finalnie na tym jak wypadną. Ten „przechył” zazwyczaj uniemożliwia prowadzenie skutecznych prezentacji. A kiedy prezentacja jest skuteczna? Gdy realizuje cel. By go osiągać, w dzisiejszych czasach nie wystarczy jednak zwykła prezentacja. Potrzebna jest mistrzowska prezentacja.
Jak uczynić ją perfekcyjną? Jak być mistrzem w prezentowaniu?
Chcąc się podzielić własnymi refleksjami i pomóc Tobie w przygotowywaniu i prowadzeniu skuteczniejszych prezentacji zapraszam do śledzenia wpisów na naszym firmowym blogu.
Do zobaczenia.
Tomek Kras