Stosuj regułę UST

Tempo prezentacji - reguła USTWielu uczestników szkoleń z prezentacji zadaje mi pytanie: Ile slajdów przygotować na prezentację?

Jedni kalkulują: skoro mam 40 minut na wystąpienie, to potrzebuję około 40 slajdów. Jeden slajd na minutę. Inni uważają, że to szaleństwo i w ich opinii na 40 minutową prezentację wystarczy od 4 do 10 slajdów.

Przecież, przy każdym slajdzie trzeba się zatrzymać
i opowiedzieć o nim co nieco…

Tempo prowadzenia prezentacji

Jeśli Twoje wystąpienie oparte jest o prezentację złożoną ze slajdów zasada, którą powinieneś się kierować brzmi ­UST, czyli Utrzymaj Szybkie Tempo.

Jeżeli nie należysz do tych, którzy potrafią utrzymać uwagę opowiadając w ciekawy sposób nawet o zeszłorocznym śniegu, wówczas lepiej byś przyspieszał, zamiast zwalniać. Ludzka uwaga ma to do siebie, że jest bardzo przerzutna. Atencja Twoich odbiorców skupia się bardziej na otaczających ich wydarzeniach, jeśli slajdy są wyświetlane zbyt wolno.

Reguła UST oznacza, że co 15 sekund następuje zmiana slajdu.

Wynika z tego, że potrzebne są około 3 – 4 slajdy na minutę. W praktyce wygląda to tak, że zadajesz pytanie do odbiorców lub zapowiadasz pewną prawdę i wyświetlasz obraz.

Krótki komentarz do slajdu i nawiązanie do kolejnego slajdu – czyli jego zapowiedź. Zaraz po niej wyświetlasz kolejny slajd i komentujesz jego zawartość. I tak, w dającym gwarancję utrzymania uwagi tempie, kolejne sekwencje: zapowiedź, slajd, komentarz, aż do końca prezentacji.

Oczywiście, gwarancją sukcesu są odpowiednio skomponowane slajdy. Powinny one wizualizować Twój przekaz, unikaj przepełnienia informacjami. Nie popadajmy jednak ze skrajności w skrajność – slajdy nie mogę być zbyt ubogie. Istotna jest także jakość wykorzystanych grafik, kolorystyka, wielkość i rodzaj fontu, kompozycja poszczególnych elementów na slajdzie.

Komponując slajdy pamiętaj także o tym, by były niedopowiedziane. Po to, by było miejsce na Twój komentarz, a Ty jako prowadzący, byś był niezbędny na samej prezentacji.

Same slajdy nie mogą być wyłącznie streszczeniem samej prezentacji, powinny stanowić dodatek do Twojego wystąpienia. To Ty jako prowadzący jesteś przewodnikiem po przekazie.

Zapowiadaj slajd wyświetlaj i zwracaj uwagę na szczegóły lub ogólny przekaz.

Komentuj to co pokazałeś płynnie przechodząc do kolejnej sekwencji: zapowiedź, slajd, komentarz.

Stosując UST zrobisz szybki, dynamiczny i nie dający odpocząć odbiorcy show. Taki styl nie jest odpowiedni dla każdego, ale gwarantuje zaangażowanie adresatów. Oczywiście wymaga dobrego przygotowania, ale o tym już chyba wiesz z poprzednich wpisów.

Jeśli szukasz nowych dróg wypróbuj regułę UST i zobacz jak zadziała na Twoich odbiorców. Sprawdź przy okazji czy Tobie odpowiada taki styl prowadzenia prezentacji.

Dla urozmaicenia przekazu, a także dla zwiększenia siły wywieranego wpływu, możesz wzbogacić swoje wystąpienie o 1 – 2 dłuższe historie. Opowiadasz je jakby Twój pociąg zatrzymał się na chwilę. Oczywiście po to by zaraz ruszyć z tym samym tempem dalej. Historia w tym przypadku jest jedynie małym przystankiem i nie może trwać zbyt długo.

Jeśli interesuje Cię jak układać historie sprawnie i z sensem zapraszam do śledzenia kolejnego wpisu.

Zapamiętanie przekazu wymaga powtórzeń? Powtórzeń. Powtórzeń!

Powtarzanie uczyniło Arnolda ArnoldemJeśli szukasz sposobu na to, by Twój przekaz podczas prezentacji dotarł do odbiorcy i by oddziaływał na niego długo po zakończeniu wystąpienia, wykorzystaj starą prawdę tych, którzy wywierają wpływ na innych zawodowo: nauczycieli, rodziców, marketingowców. Wykorzystaj powtarzanie.

Zapamiętywanie przekazu wymaga powtórzeń i kropka.

Żaden przekaz nie zostanie zapamiętany tak dobrze, jak ten powtórzony. Ten powtórzony wielokrotnie zostanie zapamiętany lepiej.

Dowód?

Dłuższe życie każdej pralki to … 

Czym jest powtórzenie?

Powtórzenie (łac. repetitio) − to figura retoryczna, zabieg stylistyczny polegający na wielokrotnym użyciu tego samego elementu językowego (wyrazu, zespołu wyrazów, wersów lub zwrotek) celem uzyskania rytmizacji, podkreślenia znaczenia, zwiększenia ekspresji.

W rezultacie powtórzeń idea, którą chcesz przekazać w prezentacji, zostanie zapamiętana wierniej i dłużej.

A wraz z czasem zapamiętania wzrasta jej siła oddziaływania po zakończeniu procesu powtarzania. Czy nie o to chodzi w prezentacji? Czy nie chcesz, by zaszczepiona w umyśle teza wywierała wpływ na zachowanie Twojego odbiorcy w dzień, miesiąc czy rok od Waszego spotkania?

…. radość jazdy. 

Jak zastosować w praktyce powtórzenia?

W przypadku prezentacji służy temu m.in reguła 3xP:

  • Powiedz, co będziesz mówić
  • Powiedz to
  • Powtórz, co powiedziałeś

Powiedz, co będziesz mówić

W tej części wystąpienia zapowiadasz o czym będziesz mówić. Dzięki temu zabiegowi w umyśle odbiorcy przecierasz pierwszy, jeszcze delikatny ślad pamięciowy. Na nim będziesz budować trwałość przekazu. Pierwsze „P” wykorzystuje zjawisko torowania inaczej primingu (z ang. to prime – poprzedzać, uprzedzać, przygotowywać). Torowanie zwiększa prawdopodobieństwo wykorzystania określonej kategorii poznawczej w procesach percepcyjnych i myślowych wskutek wielokrotnej ekspozycji bodźca zaliczanego do tej kategorii, bądź bodźca semantycznie lub afektywnie powiązanego z tą kategorią. Oznacza to, że mówiąc we wstępie o określonych kwestiach ułatwiasz usłyszenie i zapamiętanie kolejnych tematycznie powiązanych z nimi informacji. Dzięki zapowiedzi uwaga odbiorcy jest już nastawiona na określone treści.

Zjawisko może zachodzić również przy braku świadomości postrzegania bodźca torującego (percepcja podprogowa) – nazywa się je wówczas torowaniem (lub prymowaniem) podprogowym. Oznacza to, że nawet jeśli odbiorcy nie są tego świadomi, pierwsze „P” i tak oddziałuje na nich.

Powiedz to

Do tego „P” nie trzeba zachęcać. To sedno prezentacji i wątpię, byś o nim kiedykolwiek zapomniał. Jedna uwaga. Środkowe „P” działa skuteczniej, jeśli w trakcie rozwinięcia prezentacji także stosujesz powtórzenia. Mogą to być tzw. myśli przewodnie, powtarzane kilkukrotnie jak nagłówek na kolejnych slajdach. Ale może to być także powtarzanie na różnych poziomach i w różnej formie: od słów, przez ilustracje „obrazujące” tezę, dane z badań udowadniające tezę, metafory nawiązujące do tezy, opowieść (story) na dany temat. Różnorodność form przedstawiania tej samej tezy uatrakcyjnia przekaz, ale kluczowe i tak pozostaje powtarzanie.

Powtórz, co powiedziałeś

Jeśli zapowiedziałeś i opowiedziałeś o tym co chciałeś powiedzieć to pozostaje dla domknięcia powtórzyć najważniejsze tezy czy podstawowy przekaz. Ostanie „P” jest przysłowiową kropką nad i. Jego brak nie powoduje katastrofy, ale bardzo utrwala przekaz i potwierdza Twoje, jako mówcy, kompletne przygotowanie. Od A do Z.

Z doświadczeń w pracy nad doskonaleniem umiejętności prezentacji, ze szkoleń i coachingów, wynika, że uczestnicy z pierwszym i ostatnim „P” mają największy problem. Tymczasem, o ile przy środkowym „P” masz czas na modyfikacje wypowiedzi tak, by pożądane tezy wybrzmiały, to wstępu i zakończenia drugi raz nie zrobisz. Wywarte na tym etapie wrażenie jest szczególnie dobrze pamiętane.

Warto się więc do niego przygotować, czyli powtórzyć… przed wystąpieniem.

 

Wysublimowany intelektualista

Supelment

W poprzednich wpisach opisywałem dwa odmienne style traktowania przesłania.

W tym chciałem jeszcze dodać podtyp niepewnego studenta. Nosi on nazwę „wysublimowany intelektualista”. To prawdziwy mistrz ukrywania puenty.  Z prawdziwa wirtuozerią chowa ideę wystąpienia przez cały czas trwania spotkania. Rozpoczyna tajemniczo od wygłoszenia filozoficznych prawd o życiu, biznesie czy świecie lub rzuca na głęboką wodę odbiorców i bez zbędnych wstępów przedstawia bardzo szczegółowo, kluczowe w jego percepcji, aspekty tematu. Z upływem czasu, ku rozpaczy odbiorców, kolejne slajdy i poruszane watki wydają się nie mieć żadnego związku. Odbiorcy tracą nadzieję na odgadnięcie tezy mówcy. Ci najbardziej wytrwali odbiorcy podejmują wyzwanie odnalezienia w gąszczu faktów, obrazów i strukturze informacji idei z jaką przyszedł mówca. Na próżno. Na końcu czeka ich rozczarowanie. Wszystko dlatego, że intelektualista podczas całej prezentacji w ogóle nie artykułuje swojej tezy: ani wprost ani nie wprost. Zachodzi podejrzenie, że nie zrobił tego także dla siebie samego.

Niepewny student – dlaczego powinieneś się z nim pożegnać?

niepewny student

Ambitni prezenterzy chcą podczas wystąpienia dotrzeć do odbiorcy ze swoim przesłaniem. Jednak robią to w rożnym stylu. We wcześniejszym wpisie było o Amerykaninie, dziś czas na prezentację drugiego stylu.

Drugi styl określam mianem „niepewny student”.

Ten typ prezentera jest w dużej mierze przeciwieństwem Amerykanina. W odróżnieniu od niego tezę, do której chce przekonać odbiorcę, skrzętnie ukrywa. Bywa, że do samego końca wystąpienia.  Czy jej nie ma? Otóż nie, zazwyczaj swoją tezę ma i to bardzo przemyślaną. Ma też przygotowane argumenty, ale przyjmuje odwrotną logikę wystąpienia. Student, przedstawienie swojej tezy poprzedza rozbudowaną uwerturą. Obejmuje ona m.in.: historyczne wprowadzenie do zagadnienia, przedstawienie firmy, którą reprezentuje, przedstawienie samego siebie, wraz z anegdotami lub żartami. Student może także opowiadać o tym jak przygotowywał się do wystąpienia.

Po uwerturze następuje prezentacja zasadnicza. Prezenter naświetla na wielu slajdach: cechy produktu czy rozwiązania które chce przedstawić – bardzo szczegółowo i wyczerpująco, tak by nikt nie mógł mu zarzucić, że się nie przygotował.

Scenariusz wystąpienia studenta zakłada, że dopiero pod koniec prezentacji, na przedostatnim slajdzie, tuż przed slajdem ze słowami „Dziękuję za uwagę” wyświetli lub wypowie kluczowy wniosek – tezę. Dlaczego dopiero wtedy? Sprytny student zakłada, że nie mówiąc do czego zmierza „zmusi” odbiorcę do śledzenia toku jego wystąpienia. Ludzie po prostu będą musieli go słuchać, by dowiedzieć się do czego zmierza. Prócz tego fortelu postępowaniem edukującego się jeszcze geniusza kieruje także krytyczna obawa.

Student nie jest pewien siły swoich argumentów i boi się, że jeśli na początku prezentacji powiedziałby do czego zamierza przekonać odbiorców Ci by się mogli z nim nie zgodzić. Co gorsza mogliby wprost się sprzeciwić i co wtedy zrobi? Jak poprowadzi prezentację?Lepiej więc odroczyć w czasie ideę do której chce przekonać, a to co powie wcześniej zostanie zapamiętane. W jego przekonaniu rozsądniej jest odsuwać w czasie prezentację głównej tezy wystąpienia.  Ci, których przekona, zostaną przekonani a Ci, których nie przekona, przynajmniej nie będą przeszkadzać i utrudniać prowadzenia wystąpienia. Istnieje hipoteza, że sam prowadzący, nie tylko nie jest pewien siły swoich argumentów, ale nawet głównej  tezy. Zostawiając sprytnie na koniec wystąpienia prezentację tezy może więc uniknąć „rozszyfrowania”. Po prostu możliwe, że zabraknie czasu na pytania odbiorców. A to, wbrew deklaracjom, jest mu bardzo na rękę.

Co jeszcze charakteryzuje styl studenta?

  1. Przygotowanie – koncentracja na ilości informacji i formie pokazu. Większość czasu przygotowania student wykorzystuje na stworzenie ładnej a nawet efektownej prezentacji, w tym poszczególnych slajdów. Czas przygotowania poświęca także na poszukiwanie informacji nie będących argumentami, a jedynie związanych z tematem prezentacji. Potem oczywiście w oparciu o te informacje tworzy slajdy, które „słabo” przekonują. Powinien brać lekcję od Amerykanina i odważniej wyartykułować swoją tezę, argumenty i na nich się skupić podczas tworzenia pokazu slajdów.
  2. Wystąpienie – postawa obronna. Student koncentruje się raczej na wyszukiwaniu sygnałów zagrożenia: sprzeciwu odbiorców, negatywnego nastawienia uczestników spotkania i w związku z tym dominują u niego zachowania obronne. To tylko potęguje niepokój i zwiększa stres ekspozycji społecznej. Z drugiej strony chce uniknąć konfrontacji z odbiorcami i ignoruje płynące od nich sygnały do nawiązania interakcji. Kontakt z odbiorcami raczej mu utrudnia realizację prezentacji niż dodaje skrzydeł.
  3. Skomplikowana struktura a nawet jej brak utrudnia śledzenie toku prezentacji. Odbiorcy dla komfortowego śledzenia potrzebują jasnej struktury przekazu. Przedłużająca się uwertura oznacza nagromadzenie slajdów, które, choć same w sobie sensowne, nie wiadomo czemu służą. Nadmiar prezentowanych informacji zamiast ciekawości powoduje irytację. Część odbiorców w takiej sytuacji dość szybko rezygnuje ze śledzenia toku wystąpienia, a to oznacza utratę wpływu. Ci odbiorcy nawet jeśli w pewnym momencie powrócą do słuchania, przez brak struktury, nie wiedzą gdzie aktualnie „jest” prowadzący. W efekcie wracają do znanych sobie zajęć. Smartfon daje tyle możliwości…
  4. Niska skuteczność wywieranego wpływu. Skoro student ma mały kontakt z odbiorcą to koncentruje się na doskonaleniu tego na co ma wpływ – treści i formy prezentacji. Swoją energię inwestuje w doskonalenie pokazu slajdów a nie w zwiększanie skuteczności wystąpienia . Nie zakłada, że będzie prezentacją od samego początku przekonywać odbiorców, w związku z tym nie obserwuje ich reakcji. Niezainteresowany nie dostrzega więc skutków wywieranego wpływu i pod koniec prezentacji nie wie czy udało mu się przekonać odbiorcę czy nie? Nie wie też dlaczego. W konsekwencji przy kolejnym wystąpieniu nie tworzy kontrargumentów, nie zmienia charakteru wystąpienia. Jego kolejna prezentacja nie zwiększa skuteczności perswazyjnej. Nie wiedząc co zmienić następnym razem w sposobie prowadzenia prezentacji skupia się na dopieszczaniu slajdów – doskonaleniu treści i formy.

Wady studenckiego podejścia są ewidentne. By zwiększyć skuteczność w docieraniu przekazu trzeba radykalnej zmiany w podejściu do przygotowywania i prowadzenia prezentacji. Kosmetyka nie wystarczy. Jednak sam student często takiej potrzeby nie widzi. Po prostu nie wie, że potrzebuje zmienić swój styl prezentacji. Potrzebuje więc takiej informacji z zewnątrz – od odbiorców czy trenera. Dominuje u niego postawa obronna i raczej sam nie zmieni swojego podejścia.

Przyznaje się, że sam osobiście mam więcej ze studenta niż Amerykanina. Pragmatyzmu wystąpień, w tym pisemnych, uczę ciągle i z każdym rokiem wydaje mi się, że jestem bliżej Ameryki. Wymaga to ciągłego wysiłku i szukania informacji zwrotnych. Zmiana jest możliwa, czego i Tobie życzę.

Ps. Daj znać jakim jesteś typem. A może masz jeszcze inną typologię?

Jesteś asertywnym Amerykaninem?

Credit: CHEYENNE ENTERPRISES/DUNE ENTERTAINMENT/INGENIOUS FILM PARTN / AlbumGdzie umieszczasz przesłanie?

Każdy ambitny prezenter chce podczas swojej prezentacji dotrzeć do odbiorcy ze swoim przesłaniem. Jednak prowadzący prezentacje różnią się podejściem to traktowania swego przesłania. Dwa odmienne sposoby niosą za sobą konsekwencje różnych rezultatów. Warto wiedzieć jakim jesteś typem, co osiągasz dzięki temu a co mógłbyś osiągnąć gdybyś inaczej podszedł do tematu.

Dwa typy – do którego Ci bliżej? 

Ze względu na podejście do tezy wystąpienia prezenterów można podzielić na dwa typy. Prezenter może być „asertywnym Amerykaninem” lub „niepewnym studentem”. O pierwszym już dzisiaj a ostatnim w kolejnym wpisie.

Pragmatyzm Amerykanina 

Asertywny Amerykanin odważnie, głośno i wyraźnie przestawia swoją tezę. Robi to na samym początku spotkania. Mówi wprost do czego chce przekonać odbiorcę. Mówi odważnie co stanie się ze słuchaczami po zakończeniu prezentacji.  Jest przy tym pewny siebie, że taki zabieg mu się uda. Amerykanin nie pozostawia złudzeń co do tego jaką ideę chce nam sprzedać i całą swą energię wkłada w to by nas, odbiorców, przekonać do niej.

Przykłady: „Już za pięć minut będziesz przekonany, że lepiej jest wprost artykułować ideę do, której chcesz przekonać odbiorcę. Lub Po przeczytaniu tego wpisu w Twoich prezentacjach zawsze będziesz wprost mówić jakie jest Twoje przesłanie”. 

Sprawa jest więc od początku jasna – wystąpienie ma charakter perswazyjny. On będzie nas przekonywać a my albo damy się przekonać lub pozostaniemy przy swoim stanowisku. Prezentacja Amerykanina jest zazwyczaj dobrze przygotowana – nie da się bowiem przekonać kogoś zdając się jedynie na los. Na etapie przygotowania Amerykanin  „zmusza się” do klarownego wyrażenia swojej tezy, zebrania argumentów. Na etapie przygotowania analizuje także możliwe zastrzeżenia jakie zrodzą się w głowach odbiorców i przygotowuje kontrargumenty. Podczas wystąpienia jest więc czas na realizację planu. Całą energię wówczas wkłada w to by przekonywać. Przekonując analizuje reakcje odbiorców i modyfikuje swój sposób prowadzenia prezentacji koncentrując się na tym by przekonać do swojej tezy. Co ważne na koniec prezentacji Amerykanin zazwyczaj wie czy przekonał czy nie. Potrafi właściwie ocenić czy osiągnął sukces czy też nie. Jego celem jest bowiem przekonać – jeśli tego nie osiągnie wie, że sukcesu zabrakło. Nie łudzi się, że może jednak, kogoś, choć trochę przekonał.

Zalety „amerykańskiego” podejścia:

  1. Przygotowanie prezentacji – służy dobrej artykulacji tezy a także zebraniu argumentów i analizie kontrargumentów. Struktura prezentacji Amerykanina jest uporządkowana i daje odbiorcy komfort łatwego śledzenia przebiegu prezentacji. Daje tez komfort prowadzącemu. Prezentacja nigdy nie jest za długa przez co łatwiejsza do zapamiętania. Prezentacja taka minimalizuje obawy, że jako prowadzący o czymś ważnym zapomnę.
  2. Wystąpienie – służy przekonywaniu. Amerykanin, kiedy już opracuje plan prezentacji i pokaz slajdów cały swój wysiłek podczas spotkania wkłada w wywieranie wpływu na odbiorcę. Na nim, a nie sobie, także się koncentruje. Dzięki temu przeżywa mniejszy stres ekspozycji oraz ma zazwyczaj lepszy kontakt z odbiorcą prezentacji.
  3. Doskonalenie wystąpienia. Amerykanin wie był skuteczny czy też nie. Jego miara sukcesu jest zero- jedynkowa: przekonałem lub nie. Dzięki temu kolejne prezentacje mogą być tylko lepsze. Porażka lub niecałkowity sukces daje impuls do zmiany treści czy formy prezentacji. Kresem tego doskonalenia jest osiąganie sukcesu – przekonania odbiorców do własnej tezy.

Amerykanin ma swój cień. Jest nim „niepewny student”. Sprawdź czy czasem nie jesteś „studentem” w następnym wpisie.

Przypomina mi się taka historia

niekonczaca sie opowiesc

Abstrakcyjny absurd 

Firmowe prezentacje przepełnione są slajdową nowomową. Zdania, równoważniki zdań
i podpunkty zbudowane w oparciu o abstrakcyjny pseudoobiektywny język bezokoliczników, rzeczowników i imiesłowów. Abstrakcyjny absurd.
Jeśli do tego dodać fakt, że poszczególne slajdy przesycone są: danymi liczbowymi często w postaci tabel, treścią w formie podpunktów czy całych zdań, wykresami, na których upakowane są dziesiątki danych wówczas odbiorca, choćby nawet najlepiej nastawiony, „odpada”.  Ten uświęcony tradycją racjonalny przekaz powoduje, że odbiorca błyskawicznie przestaje spijać słowa z ust prowadzącego. Dzięki takiemu podejściu co dzień przybywają setki znudzonych takim standardem
odbiorców. W Twoje firmie także?

Historia z życia wzięta

Ten nieludzki sposób prowadzenia prezentacji ignoruje nasze pradawne, bo sięgające
czasów przedpiśmiennych, preferencje. Właśnie opowieściami przekazywaliśmy
i naturalnie nadal przekazujemy sobie wiedzę. Jeśli i Twoje prezentacje są pełne tej
slajdowej nowomowy masz niepowtarzalną okazję wyróżnić się na tle mdławego
standardu. Jak?

Stwórz okazję do opowiedzenia historyjek i opowiadaj je. Nieważne czy będziesz
opowiadać o cudzych doświadczeniach czy o własnych. Właśnie tak zrobił Krzysztof,
jeden z uczestników moich szkoleń. Krzysztof, był menedżerem w kilku projektach
i jego cykliczne spotkania z zespołem projektowym oparte były o prezentację – klasyczną, taką sprawozdawczo – inicjującą, jak ją nazywał.

Omawiał na nich postępy w pracach od ostatniego projektu i inicjował poszukiwanie
rozwiązań problemów, które ujawniły się w międzyczasie.
Przebieg prezentacji był ciągle ten sam, zmieniały się tylko liczby. Wszyscy,
łącznie z Krzysztofem mieli dosyć takiej prezentacji, ale nie umieli poprowadzić jej inaczej. Krzysztof na dzień, dwa przed prezentacją przeżywał „syndrom przed prezentacyjny”: na przemian wzdrygał się na samą myśl,
że to już pojutrze a potem zajmował się czymś innym (choć nie był prokrastynantem).
Byle potem, byle potem. A jak już przychodziło to potem, i było kilka godzin do prezentacji, szybko wprowadzał stosowne drobne zmiany na wcześniejszych slajdach, szukał zabawnego zdjęcia – które na chwilę przyciągnie uwagę i zamykał laptop.

Aż pewnego dnia wybrał się na moje szkolenie….

Po szkoleniu, Krzysztof, zamiast pokazywać podobną i znaną dobrze uczestnikom tabelę
powiedział w kilku zdaniach z pomocą flipcharta to co stanowiło różnicę, a potem
opowiedział o historii, jaka zdarzyła się w ostatnim czasie. Ponieważ, historia dotyczyła
problemu z jakim sprytnie poradził sobie jeden z członków zespołu projektowego od razu
przykuł uwagę a dodatkowo wzmocnił motywację w zespole i wiarę w to,
że każdy problem można rozwiązać. Wystąpienie szybko minęło, ludzie do końca byli obecni na prezentacji tzn. nie siedzieli z nosami w komórkach. I nie żeby od razu Standing ovation – nie o to chodziło w prezentacji ale i ludzie przyszli punktualnie na kolejną prezentację i on wcześniej zabrał się za jej przygotowywanie.
Słowem chciało się i im i jemu spotkać.

Czy Ty także, chciałbyś osiągać taki rezultat?

My, ludzie chętnie słuchamy, jeśli tylko forma przekazu jest dla nas przyjazna.
Wykorzystaj więc potęgę opowieści!  To naprawdę proste.
Jeśli chcesz wykorzystać siłę storytellingu przygotuj sobie opowieść, którą wpleciesz
w wystąpienie i sprawdź jak to zadziała na Twoich odbiorców.
Zacznij od słów. To zdarzyło się całkiem niedawno … i kontynuuj opowieść.
Opisz zgodnie z chronologią, ważne dla Twojego przesłania, wydarzenie.
Doświadcz, jak łatwo zawładnąć uwagą odbiorcy i dosłownie wciągnąć go w opowieść.
Najważniejsze i zupełnie dla Ciebie, jako prowadzącego, bezbolesne jest to,
że w opowiadaniu  to struktura wciąga i kierunkuje uwagę na kolejne słowa.
Czy nie na tym, nam jako prowadzącym, zależy najbardziej? Tu przypomina mi się następująca historia…
Prawda, że chciałeś usłyszeć dalszy ciąg?

4 istotne zasady tworzenia prezentacji

AplauzPrzepis na zmianę sposobu przygotowań prezentacji

Są prezenterzy, którzy podczas prezentacji chcą „jedynie” przedstawić odbiorcom posiadane informacje. Zmusza ich do tego funkcja jaką pełnią w organizacji, czy zadanie jakie mają do wykonania (zazwyczaj zlecone przez innych). Ci prezenterzy zazwyczaj niezbyt troszczą się o to co odbiorca zrobi z pozyskanymi informacjami. Forma i treść wystąpienia jest więc podporządkowana temu co chcą powiedzieć/przekazać. W efekcie ich prezentacje pozostawiają wiele do życzenia ale o tym jak bardzo zazwyczaj wiedzą jedynie odbiorcy.

Są jednak prezenterzy, którzy mają apetyt na więcej. Ci pragną nie tylko „zaprezentować” slajdy ale chcą na wpłynąć na swych odbiorców. Co chcą zmieniać u odbiorców? Często chcą: zmienić stosunek emocjonalny odbiorców do idei, którą prezentują. Ci ambitni prezenterzy pragną także zmieniać zachowania swoich odbiorców. Dlatego zależy im na zwiększaniu skuteczności, swojego przekazu. Troszczą się o więc zarówno o treść i formę wystąpienia. Co im w tym pomaga? Przestrzeganie czterech zaleceń:

  1. Zaczynanie od końca
  2. Dokonywanie celowej selekcji
  3. Ciągła weryfikacja czy forma pomaga w realizacji celu
  4. Artykulacja wprost idei, do której chcą przekonać odbiorców

Jeśli i Tobie zależy na zwiększaniu skuteczności prezentacji. Wykorzystaj 4 zasady przygotowywania prezentacji:

1. Zacznij od końca

By prowadzić skuteczne prezentacje warto byś rozpoczął od zdefiniowania tego do czego ma doprowadzić Twoja prezentacja. Prawie nigdy prezentacja nie służy temu by zaprezentować jedynie informacje. Prezentacja informacji służy bowiem nadrzędnemu celowi: zmianie przekonań, zmianie postaw, zmianie zachowań. Zatem dla zwiększenia skuteczności wystąpienia przygotowania warto rozpocząć do pytania o to co jest celem prezentacji. Zmiana przekonań? Zmiana emocji? A może zachowania? Zanim zaczniesz pracować nad treścią wystąpienia w pierwszej kolejności zdefiniuj rezultat jaki chcesz osiągnąć (a nie informacje, którą chcesz przekazać). Nazwij wprost co prezentowane informacje mają „zrobić” odbiorcom. Odpowiedz sobie na pytania

  • czy Twoja prezentacja ma przekonać adresatów do Twojej idei,
  • czy ma zasiać wątpliwości i zacząć erozję odmiennych i utrwalonych przekonań odbiorców,
  • czy ma zbadać rzeczywiste nastawienie uczestników spotkania do Twojej idei ma wydobyć ich rzeczywiste przekonania (także te negatywne),
  • cz ma wywołać dyskusję nad możliwością zastosowania Twojej idei,
  • czy ma zaangażować w szukanie rozwiązań wspólnego problemu,
  • a może ma uruchomić zmianę zachowań?

Pierwsza zasada oznacza, że zanim zaczniesz tworzyć jakikolwiek slajd, grafikę, zanim zaczniesz pisać jakiekolwiek zdanie treści prezentacji odpowiedz sobie na pytanie co chcesz osiągnąć w jej rezultacie. Zacznij od końca. Dzięki temu, zarówno formę jak i treść prezentacji (prezentowane informacje) będą służebne wobec celu.

2. Dokonuj celowej selekcji

Prezentacja zawsze ma skończony zakres. Jest ograniczona czasowo – tu limity wyznacza zazwyczaj odbiorca: klient, przełożony, organizator konferencji czy konieczność powrotu do pracy – jak to ma miejsce podczas wewnątrz firmowych wystąpień. Ograniczona jest także liczba informacji, którą możemy przekazać. Ograniczona jest także pamięć odbiorcy. Ze świadomości tych ograniczeń wpływa druga zasada – konieczność właściwej selekcji treści. Nie mogąc przekazać wszystkiego co wiesz w temacie prezentacji ogranicz się do tego co najważniejsze. Ale nie chodzi o to co jest najważniejsze dla pełnego zrozumienia zagadnieniu, które prezentujesz. Ten trop prowadzi do generowania nadmiernej ilości treści. Co stanowi zatem sensowne kryterium selekcji? Cel prezentacji – to co chcesz nią osiągnąć. To on pozwala pewne informacje zostawić a inne zdecydowanym gestem odrzucić.

Skuteczni prezenterzy stosują zasadę celowej selekcji. Eliminują treści wystąpienia, które nie pomagają sprzedawać ich idei. Wyrzucają slajdy, które nie pomagają w perswazji. Ambitni prezenterzy samo ograniczają swój przekaz na tworzonych slajdach do kluczowej idei, czyli przesłania (key message). Tuż po artykulacji swojego przesłania, przez większość pozostałego czasu wystąpienia prezentują argumenty za swoją tezą. Informacje nie pomagające wprost w realizacji celu, nawet jeśli są istotne dla „tematu” prezentacji, są bezlitośnie wyrzucane. Prezenterzy Ci są bezwzględni w porównaniu całej armii pozostałych prezenterów litujących się nad efektami swojej pracy: stworzoną grafiką, zapisanymi zdaniami, stworzonymi przy okazji wcześniejszych wystąpień slajdami. Proces selekcji wcale nie jest łatwy i przyjemny ponieważ, jeśli przygotowując prezentacje wpierw opracowaliśmy slajdy to wprost proporcjonalnie do wysiłku jaki w to włożyliśmy będzie nam trudniej ich pozbyć. Kiedy zatem łatwiej odrzucić własne pomysły? Na początku. Najłatwiej pozbywa się początkowych idei czy haseł a najtrudniej odrzucić gotowe, wypieszczone slajdy, zwłaszcza jeśli są … gotowe. Jeśli będziesz stosować drugą zasadę to pamiętaj, że liczyć się musisz z tym. że będziesz musieć uśmiercać własne dzieci – efekty Twojej pracy. Lecz innej drogi nie ma. W tej materii trzeba być bezwzględnym i dokonywać cięć. Twoi odbiorcy będą Ci za to wdzięczni a i Ty będziesz swobodniejszy w trakcie wystąpienia. Po selekcji będziesz musieć znacznie mniej treści zapamiętać.

3.Weryfikuj czy forma pomagają w realizacji celu

Jeśli stosujesz dwie pierwsze zasady:  wiesz co chcesz osiągnąć prezentacją a także z bólem serca dokonałeś celowej selekcji treści możesz być z siebie zadowolony. W drodze do sukcesu będzie pomocna trzecia zasada – czujności. Warto od samego początku pracy nad prezentacją a także w miarę postępów sprawdzać czy forma wystąpienia pomaga realizować cel. Co Ci w tym pomoże? Kieruj się dwoma skrajnymi wytycznymi nazywanymi przeze mnie AA. Forma prezentacji powinna być bowiem atrakcyjna i adekwatna. Atrakcyjna czyli taka, która pozwala sterować uwagą odbiorców, pozwala oddziaływać na wszystkie zmysły adresatów wystąpienia, pozwala dotrzeć zarówno do intelektu jak i emocji. Adekwatna zaś oznacza, że forma powinna być służebna wobec tego co chcesz osiągnąć czyli celu ale nie powinna przerastać nad treścią (przerost formy nad treścią). Jeśli chcesz angażować odbiorców, wpływać na ich emocje to wystąpienie nie może być pozbawione metafor, historii, emocjonalnych obrazów, manifestacji Twojego własnego przekonania do idei jaką promujesz. By przekonać innych do przesłania sam musisz być do niego przekonany i w dodatku manifestować to przekonanie na przykład w warstwie niewerbalnej. Z drugiej strony adekwatność oznacza, że nie możesz stawać na głowie, przebierać się za pajaca i w czapce klauna, biegać po scenie. Nie możesz też mówić z gigantycznym entuzjazmem jaki manifestują w tonie, głośności i melodyce głosu sprzedawcy z telezakupów. Forma powinna być adekwatna do Twojego celu a także rangi idei. Inaczej manifestuje się przekonanie o konieczności ratowania środowiska naturalnego a inaczej do użyteczności napędzanej bateriami strugaczki do kredek. Jeśli forma będzie nieadekwatna narazisz się na śmieszność i nie uda Ci się przekonać odbiorców do siebie. W zakresie formy potrzebne sa wyraźne środki wyrazu (one emocjonalnie angażują) ale warto pamiętać o umiarze by z całego wystąpienia odbiorcy nie zapamiętali jedynie Twojego stroju czy natchnienia jakim epatowałeś na scenie.

4. Artykułuj ideę do której chcesz przekonać odbiorców

Głośne artykułowanie tego do czego chcesz przekonać odbiorcę zwiększa skuteczność wystąpienia. Prezenterzy z sukcesami właśnie taką zasadę stosują z powodzeniem. Nie owijają w bawełnę do czego zmierzają, nie ukrywają swojego celu i tego do czego chcą przekonać odbiorców. Mówią o tym zaraz po tym jak zaintrygują słuchaczy a potem sukcesywnie uwalniają ich od wątpliwości – eliminują ich obiekcje i wyciszając obawy. Pokazują korzyści i wzywają do działania. Stosują call to action. Ich wezwanie jest czytelne i zero-jedynkowe. Odbiorcy albo decydują się na kupno idei, w raz z konsekwencjami zakupu – zmianą swoich zachowań albo jej nie kupują ale dają czytelnie o tym znać prowadzącemu. Nie pozostawiają mówcy złudzeń, że może ich przekonał, że może w przyszłości rozważą propozycję przedstawioną przez prezentera.

Skuteczni mówcy nie ukrywają idei do której chcą przekonać odbiorców. Wiedzą. że im szybciej powiedzą o co im chodzi tym łatwiej odnaleźć się odbiorcom w narracji jaką proponuje mówca. Rzadziej w związku z tym widzą miny odbiorców, które komunikują „do czego ona/on zmierza do cholery!”

Wymaga to jednak od mówcy odwagi.

Jeśli zatem przygotowujesz prezentacje czy wystąpienie zastanów się nad zastosowaniem wszystkich czterech zasad:

  • Zacznij od końca – byś mógł zrealizować cel a nie jedynie prezentacje
  • Dokonuj celowej selekcji – mniej znaczy więcej
  • Sprawdzaj czy forma pomaga w realizacji celu – by nie przerosła treści
  • Artykułuj wprost swój przekaz – by odbiorcy wiedzieli do czego zmierzasz

Zastosuj je wszystkie i spójrz na efekt swojej pracy. Czy Twoja prezentacja nie stanie się przez to skuteczniejsza?

I daj znać o rezultatach.

 

Szanujesz czas odbiorcy Twoich prezentacji?

Cenisz swój czas?

A czas odbiorcy Twoich prezentacji?

Prezentacja w życiu firm jest wszechobecna. Żyjemy w erze prezentacji i to użyteczne narzędzie komunikacji zdominowało proces porozumiewania się. Choć prezentacje są tak popularne coraz częściej są zmorą zarówno dla prezenterów jak i dla odbiorców. Prezentacje bowiem pochłaniają cenny czas: prezentera potrzebny na przygotowanie oraz prowadzenie ale przede wszystkim odbiorców (klientów czy współpracowników) potrzebny na jej wysłuchanie. Prowadzeniu prezentacji towarzyszą także niechciane emocje. Stres prezentera związany z przygotowaniem i wystąpieniami a w przypadku odbiorców niechciana nuda i złość, kiedy orientują się, że poświęcili czas na coś co nie ma dla nich istotnego znaczenia. Te i wiele innych przyczyn wpływa na to, że aktualnie prezentacje w wielu firmach są zmorą. Z szansy na skuteczną komunikację stają się zagrożeniem efektywności.

Kiedy prezentacja staje się unikalną szansą na osiąganie lepszych rezultatów?

Jedynie wtedy gdy są użyteczne zarówno dla odbiorców jak i prowadzących je osób. Dla prowadzących oznacza to, że są istotnym elementem wpływu na odbiorcę, skłaniają ich do pożądanych zachowań, do motywują do oczekiwanych decyzji. Dla odbiorcy prezentacja jest użyteczna gdy jest sposobem na pozyskanie ważnych i unikalnych informacji umożliwiających szybsze podjęcie właściwych decyzji. Jeśli w dodatku pozyskiwaniu temu towarzyszy przyjemność odkrywania z prezenterem nowych informacji wówczas czas poświęcony na prezentacje nie będzie uznany za stracony.

Jak osiągnąć taki rezultat?

Kluczem nie są same informacje prezentowane odbiorcy. Te odbiorca może uzyskać na wiele innych sposobów. Krytyczne jest to jakie będą miały znaczenie dla odbiorcy. Jakie one same i sposób ich prezentowania wzbudzą emocje. Każda prezentowana informacja, towarzyszący im sposób prezentacji ma wzbudzać w odbiorcy określone i zaplanowane przez prezentera emocje. Najważniejsze z nich to pozyskanie uwagi, zainteresowania, budzenie nadziei na skuteczniejsze realizowanie celów. Czasem niepokój podważający status quo, częściej kreowanie przekonania że lepsza przyszłość jest w zasięgu możliwości oraz pewności, że zmiana którą proponujemy będzie najwłaściwszą decyzją. Emocje jakie prezentując prowokujemy u odbiorcy finalnie mają oczarować możliwościami jakie mu proponujemy i zbudować motywacje do pożądanych zachowań.

Czy prezentacje, o których myślisz, mają taką charakterystykę?

Osiągasz dzięki nim pożądany efekt?

Większość prowadzących prezentacje ma niewystarczające kompetencje komunikacyjne. Prowadzący często są ekspertami w swojej dziedzinie, znają także podstawy edycji slajdów ale poza tym posługują się raczej intuicją wspieraną nawykami czy utartymi firmowymi zwyczajami. Czy to wystarczy by oczarować odbiorców? Czy to wystarcza by wywierać pożądany wpływ?

Niezbędne jest właściwe przygotowanie prezentacji, elastyczność w realizacji postawionych celów a przede wszystkim odpowiadanie na oczekiwania odbiorców. Dzięki temu mamy szanse na efekt zaangażowania odbiorców w przebieg całej prezentacji. Sprzyja temu swoboda bycia, naturalność i umiejętność kierowania swoimi emocjami swoimi. Tak pożądana przez prowadzących prezentacje.

Jeśli zatem:

  • przygotowanie i prowadzenie prezentacji kosztuje Cię sporo nerwów,
  • odbiorcy nie zawsze reagują tak jak byś tego oczekiwał a bywa, że nie rozumiesz ich zachowania i decyzji częściej niż oczekujesz pojawiają się trudni uczestnicy, którzy wytrącają Cię z równowagi zadając niełatwe pytania,
  • bywa, że chcesz jak najszybciej dobrnąć do końca, gdzie będziesz mógł spytać: „Czy macie Państwo pytania?” ale w odpowiedzi słyszysz znamienną ciszę,
  • albo też z Klienci mówią „świetna prezentacja” – chwalą Cię, ale potem … nie decydują się na zakup lub milczą przez długie tygodnie

A jednocześnie jesteś przekonany, że rezultaty prezentacji mogą być zdecydowanie lepsze tylko nie wiesz co zrobić by tak było zapraszamy na szkolenia z prezentacjikonsultacje prezentacji a także indywidualne szkolenie czy coaching umiejętności wystąpień publicznych.

Jeśli nie jesteś dumny ze swoich wystąpień, odczuwasz frustracje nieosiągając celów i chcesz osiągać więcej – zmień to.

Prowadząc prezentacje tak jak do tej pory, nie możesz się spodziewać lepszych efektów. Jak wielkie koszty jesteś w stanie jeszcze ponosić nie zmieniając nic w tym zakresie?

Czy warto?

Nie będziesz jak Steve Jobs

Wielu prezenterów marzy by być jak Steve Jobs. Oglądają jego wystąpienia i rośnie w nich pragnienie by reakcje odbiorców były takie, jak podczas premiery iPhona w 2007 roku.

Oglądają kolejne wystąpienia, kupują książki m.in Carmine Gallo i inspirują się technikami i metodami. To dobrze, bo wzór jest rewelacyjny i wart naśladowania. Jest jednak pewne niebezpieczeństwo tego naśladownictwa. Otóż wielu prezenterów oczekuję, że naśladując gesty, techniki, m.in regułę trzech, którą samą w sobie polecam) uzyska taką siłę wpływu, jak ten guru zarządzania. Wielu naśladuje gesty czy strój (słynny golf i jeansy), ale za tą „swobodną” postawą kryje się brak przygotowania na miarę swojego mistrza. Niejeden prezenter naśladując Jobsa oczekuje wzrostu skuteczności swoich prezentacji. Tymczasem, wielu z nich czeka gorzkie rozczarowanie. Nigdy nie uda im się tego osiągnąć, a w dodatku narażą się na śmieszność. Prezenter, który marzy o tym by być jak Steve Jobs, bardzo często nieudolnie stara się kopiować pojedyncze zachowania, ale po drodze traci ducha wystąpień Jobsa. By ta sztuka się udała, konieczne jest przygotowanie prezentacji na modłę Jobsa. O tym zdaje się wielu prezenterów nie pamięta. To ta część pracy Jobsa, nie tak spektakularna, a wręcz ukryta determinuje sukces, a nie pojedyncze zachowania czy techniki.
Ukryty sekret

Przygotowanie prezentacji na miarę Jobsa wymaga ogromnego zasobu czasu i często morderczego wysiłku. Wysiłek ten związany jest z przemyśleniem celu prezentacji, idei jaką chcemy sprzedać odbiorcom, wymaga analogowego planowania, zanim zabierzemy się za tworzenie slajdów, ostrych cięć zakresu przekazywanych informacji, poszukiwania wyjątkowych zdjęć… i wielu innych zabiegów.

Jeśli nie przeraża Cię wizja tego wysiłku i interesuje Cię, co kryje się pod tymi terminami zachęcam do śledzenia bloga, niebawem o nich napiszę.

Niestety większość z nas szuka magicznej techniki, która bezwysiłkowo umożliwi kontrolę uwagi odbiorców i budowania zaangażowania. Aktualnie modnym wzorem jest Jobs i wybór pada na jego sposoby. Jeśli jednak ograniczymy się do naśladowania zachowań Steve’a na scenie, a nie odrobimy zadania domowego – jakim jest dobre przygotowanie – narażamy się na śmieszność. Za fasadą swobody postawy czy nonszalancją języka nie idzie mocne przesłanie. Taki zabieg nie może się udać. Odbiorcy będą widzieć w nas marnego naśladowcę Jobsa, ale jeśli postanowią nas sprawdzić i podrapać tę fasadę to okaże się, że była nią jedynie cienka warstewka farby, a pod spodem nie ma za wiele do powiedzenia.

Druga ukryta negatywna konsekwencja naśladownictwa

Zakładając pozytywny scenariusz zdarzeń i nasz talent do naśladowania, stawanie się Jobsem na scenie oznacza, że im więcej jego na scenie tym mniej nas. Innymi słowy oznacza to wzmacnianie mitu Jobsa kosztem naszej indywidualności. Każdy z nas ma bowiem unikalną mieszankę cech, która pozwala nam na zbudowanie własnego stylu prezenterskiego. Takiego stylu, jakiego nie ma nikt inny. Takiego, który sam w sobie może być wyróżniający, a przez to stać się naszą wizytówką. Tymczasem im bardziej naśladujemy kogoś innego tym mniej jesteśmy sobą.

Najczęściej jednak jest tak, że ani nie stajemy się Jobsem na scenie (częściej stajemy się którąś z kolei marną kopią oryginału) ani nie budujemy własnego unikalnego stylu. Ten nasz wyjątkowy styl, jeśli tylko jest świadomie rozwijany, staje się fundamentem skuteczności naszych przyszłych wystąpień.

Niewątpliwie warto naśladować i techniki i narzędzia Jobsa, ale warto robić to z głową. W mojej opinii najlepiej inspirować się, ale nie przestawać być sobą. Czy jednak wiemy, jacy jesteśmy, jaki jest nasz styl? Być może trzeba go odnaleźć pod kolejnymi warstwami Jobsów. Może warto zrobić to teraz, nim będzie za późno?

Podstawowym wyzwaniem dla osoby prezentującej jest poznanie samego siebie, zdefiniowanie swoich słabych i mocnych stron oraz określenie predyspozycji. Mechaniczne i nieprzemyślane naśladownictwo innych, fabrykowanie emocji i gestów oraz sztucznie brzmiący sposób wysławiania mogą bowiem przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Aby podnieść swoją wiarygodność oraz uzyskać możliwie najbardziej naturalny i swobodny kontakt z odbiorcą, zaufaj swojej intuicji i wiedzy – zamiast gorsetu szablonowych zachowań i krępującej maski, „przywdziej” samego siebie!

Słowem, wypracuj własny styl prezentowania i budowania narracji wobec odbiorcy, bądź autentyczny i systematycznie eliminuj indywidualne ograniczenia.

Grzech nadmiaru prowadzi do śmierci … lub zgagi

Trawienie dużej ilości informacji trwa

Niestrawione fragmenty przyczyną zgagi

Krowa, podobnie jak inne roślinożerne, dysponuje kilkoma żołądkami. To dzięki nim może „przerabiać” tony trawy czy siana na mleko czy mięso. Taka krowa może pozwolić sobie na powolne metabolizowanie konsumowanej trawy. Oczywiście trwa to długo. Człowiek nie dysponuje ani żołądkami ani czasem. Przeciążony informacjami człowiek dużo lepiej trawi przetworzoną żywność. Jego nadmiernie obciążony mózg potrzebuje wysoko przetworzonych i skondensowanych treści. Wniosków popartych argumentami, które dostarczone w atrakcyjnej, przemawiającej do wyobraźni formie pomogą mu szybciej podjąć właściwe decyzje.

Co jednak dostaje podczas firmowej prezentacji?

Najczęściej mix niestrawionych przez prezenterów fragmentów informacji. Są to zwykle ciągi, raczej mniej niż bardziej przetworzonych danych, które w formie tabel, całych zdań a rzadziej wykresów. Te ostatnie prawie zawsze są także przeładowane informacyjnie. Slajdy, którymi karmione są mózgi odbiorców firmowych prezentacji, dość szybko powodują zgagę a z pewnością uczucie ciężkości. Nie jest to przyjemne odczucie i długo pozostawia niesmak. Tymczasem może być inaczej. Ktoś jednak musi odrobić zadanie domowe i nie jest to odbiorca prezentacji.

Wzrost efektywności pracy przez efektywniejsze prezentacje

Współczesny polski pracownik nadal jest mało efektywny, na tle pracowników zachodu. Jedną z przyczyn niskiej efektywności jest prowadzenie mało efektywnych prezentacji. Jestem wciąż pod wrażeniem jak uparcie i konsekwentnie pracownicy polskich firm przygotowują przeładowane treścią pokazy slajdów a potem … męczą się sami i męczą odbiorców. Tymczasem by zwiększyć efektowność pracy wystarczy z większą starannością podejść do firmowych prezentacji. Nie wystarczy Ctrl+C a potem Ctrl+V by zrobić dobrą prezentację. Nie wystarcza wyczerpująco przedstawić temat „zmuszając” jednocześnie odbiorców do tego, by sami wyciągali wnioski. By zwiększyć efektywność firmowych prezentacji zachęcam do tego, by to prowadzący wyciągali wnioski i właśnie je prezentowali podczas publicznych pokazów. To wnioski powinny być sednem prezentacji i to o wnioskach powinno się mówić podczas spotkania.

O ile wzrośnie efektywność spotkania, jeśli od jego początku prowadzący przedstawi konkluzje do jakiej doszedł pracując nad „tematem” prezentacji. Ile czasu oszczędzi odbiorcom, jeśli od początku będzie wiadomo do czego zmierza? Oczywiście wymaga to odwagi i wzięcia odpowiedzialności za poczynioną analizę. Ktoś może zakwestionować prezentowane wnioski – naszą syntezę. Słowem trzeba sporo przemyśleć, by zrobić sensowną prezentację. Kto ma czas na przygotowania? Ale czy nie za myślenie nam płacą?

Co dalej?

Proponuję udział w szkoleniu, które w pierwszej kolejności pozwoli na zrewidowanie dotychczasowego podejścia do tworzenia prezentacji w a drugiej na zweryfikowanie nawyków prezentacyjnych. Szkolenie, dzięki sprawdzonej formule, pozwoli na uzyskanie świeżego spojrzenia na przygotowywanie skuteczniejszych prezentacji oraz zainicjowanie zmiany nawyków komunikacyjnych podczas prowadzenia prezentacji.

Czy jesteś gotów na podjęcie wyzwania?

Wykonaj pierwszy krok na drodze do zwiększenia skuteczności wywierania wpływu podczas Twoich wystąpień. Uchroń swoich odbiorców i siebie przed śmiercią a przynajmniej przed zgagą.