Archiwa tagu: autoprezentacja

Paradoks zmiany zachowań w prezentacji

Jak ulepszyć prezentację?

Wielu prezenterów koncentruje się na zmianie zachowań mało istotnych dla sukcesu prezentacyjnego, a pomija te o wiele istotniejsze. Postępują słusznie.

Dlaczego?

Bardzo wielu prezenterów, koncentruje wysiłek na eliminacji chwastów językowych – powtarzanych słów np. „tak”, „prawda”, „jakby”, „oczywiście” etc. Liczni starają się usuwać z repertuaru zachowań pozawerbalnych sławne „yyy”. Dlaczego zaczynają zmianę od tego aspektu?

Z dwóch powodów. Po pierwsze właśnie te zachowania denerwują ich najbardziej. Ich rzeczywistą skalę uświadamiają sobie często dopiero podczas analizy nagrania video swego wystąpienia. Wówczas zdają sobie sprawę z tego, jak wiele chwastów jest poza ich kontrolą. Chcą je wyeliminować. Ta obudzona awersja daje im motywację do zmiany.

Drugi powód jest taki, że właśnie te zachowania są pod ich stosunkowo dużą kontrolą. W wielu przypadkach sama ich świadomość powoduje świadomą eliminację tych zachowań. Z sukcesem przy odrobinie wysiłku zastępują te zachowania innymi. Tego, jak to jak to zrobić, uczę podczas szkoleń z prezentacji.

Zmiany takie, choć spektakularne, mają jednak charakter estetyczny, a nie pragmatyczny. Po prostu lepiej się słucha czysto mówiącego prezentera. Łatwiej podążać za głosem mówcy, jeśli nie towarzyszy wypowiadanym zdaniom „yyy” czy „eee”. Niestety żaden prezenter mówiący czystą i pozbawioną chwastów polszczyzną czy angielszczyzną nie zwiększy szans na sukces swojej prezentacji, jeśli poza tym nie zaoferuje swoim odbiorcom wartościowej idei.

Idea ta powinna być komunikowana we właściwie dobranej strukturze wystąpienia. Nie zostanie kupiona, jeśli prezenter nie będzie miał wystarczającej wiarygodności, nie będzie mówić z przekonaniem czy bez uruchamiania emocji u swego odbiorcy. Prowadzenie prezentacji w ten sposób wymaga zmian na innym niż estetycznym poziomie. Wymaga rewolucji w myśleniu o prezentacji.

Dlatego, choć rezultaty wysiłku prezenterów są spektakularne, to w mojej opinii nie są to krytyczne zachowania, których zmiana radykalnie zwiększa skuteczności prowadzonych prezentacji.

A jakie zachowania są krytyczne?

Takim zachowaniem jest na przykład brak analogowego planowania cyfrowego pokazu. Inny przykład to nieformułowanie wielkiej idei, którą chcę sprzedać swoim odbiorcom. Takim zachowaniem może być też brak dobrej struktury prezentacji, czy wreszcie brak ćwiczeń w prowadzeniu wystąpienia. Tych zachowań, krytycznych dla sukcesu prezentacyjnego, jest wiele więcej.

Mimo to uważam, że warto zacząć pracę nad doskonaleniem warsztatu prezentera nie od rewolucji w krytycznych zachowaniach, ale od inwestycji w ewolucję „mało znaczących” zachowań.

Dlaczego?

Bo do zmiany krytycznych zachowań trzeba o wiele więcej wysiłku. Zmiana ta jest możliwa w zasadzie jedynie po rewolucji, jaka musi się dokonać w głowie prezentera. Rewolucja dotyczy tego, czym jest i do czego, poza zaprezentowaniem, służy prezentacja.

Obok rewolucji w myśleniu o prezentacji powinna się dokonywać równolegle ewolucja w zmianie zachowań. A ewolucja wymaga sekwencji kroków, które powoli, a nie radykalnie, są wprowadzane w życie. Zbyt radykalne plany na zmianę kończą się częściej fiaskiem niż sukcesem. Znacznie rozsądniej jest zastosować filozofię Kaizen i wprowadzać rewolucję małymi krokami. Najmniejszymi z możliwych. A tymi możliwymi krokami są na przykład eliminacja chwastów pozawerbalnych.

Wielu prezenterów, by stać się lepszym prezenterem, musi w pierwszej kolejności wprowadzić jakiekolwiek zmiany. Zbyt wielu jedynie planuje bycie lepszym prezenterem, a w rzeczywistości daje się pochłonąć bieżączce „tasków” do wykonania na wczoraj. Prawda?

Jeśli więc Twoi współpracownicy czy bliscy sugerują Ci, że warto byś przestał w trakcie Twoich wystąpień yyy’ać lub eee’ować, to zrób coś z tym. Jeśli sobie sam nie poradzisz zapraszam na szkolenie.

Poznaj trzech władców umysłów

Sztuka wystąpień jest tak stara, jak człowiek. Prawie.

Sztuka wystąpień publicznych

Przemawiania uczyli się nasi przodkowie zaraz po tym, jak odkryli język. Sztuka ta rozwijała się i pierwsze apogeum osiągnęła w starożytności. Warto więc czerpać garściami od ojców retoryki. Jednym z najznamienitszych nauczycieli jest Arystoteles. Ten filozof ucząc retoryki wprowadził na salony trzech władców umysłów: Ethos, Logos i Pathos. Poznaj ich, by zwiększyć skuteczność swoich wystąpień.

Ethos – wiarygodność. Czy odbiorcy Ci ufają?

Pierwszy z władców to w dużym uproszczeniu autoprezentacja. Jeśli obdarzy Cię atencją, to wówczas masz drogę otwartą do oddziaływania na umysły i serca Twoich odbiorców. Jesteś wiarygodnym źródłem informacji, odbiorcy Ci ufają, a bywa, że kupują dosłownie każde Twoje słowo, nawet głupotę. Nie musisz więc podejmować specjalnego wysiłku, by przekonać do swoich idei odbiorców.
Ethos jednak to bardzo kapryśny władca. Jeśli stracisz jego sympatię i Twój Ethos będzie niski to musisz podjąć specjalny wysiłek, by go obłaskawić. W takiej sytuacji wręcz krytyczne dla Twojego sukcesu prezentacyjnego będzie zbudowanie wiarygodności wobec odbiorcy. Oznacza to może konieczność akcentowania określonych informacji wzmacniających Twoją wiarygodność na początku wystąpienia. W takiej sytuacji warto podkreślać własne podobieństwo do odbiorców, dawać dowody profesjonalizmu lub co najmniej używać emblematów profesjonalistów. Tego władcę obłaskawia także szczególna troska o formę: właściwy strój, pewna postawa ciała, swobodne i pełne gesty, oddech czy powolne tempo wypowiedzi. Zwłaszcza w początkowych fragmentach wystąpienia. Ten wysiłek opłaca się, bo możesz dzięki niemu zdobyć uznanie Ethosu i będzie Ci on towarzyszyć do końca wystąpienia. Jeśli będziesz o niego dbać i w trakcie wystąpienia to odbiorcy szybciej i łatwiej będą akceptować Twoje argumenty i przyjmą Twoją ideę za własną.

Jeśli ten władca wstępuje pierwszy na scenę ułatwia „robotę” dwóm pozostałym: Logosowi i Pathosowi. Kim jest Logos?

Logos – komunikat. Czy odbiorcy rozumieją, co chcesz im przekazać?

Drugi z władców panuje nad treścią informacji, którymi się posługujesz. Logos kryje się zarówno w słowach i zdaniach, jakie wypowiadasz, hasłach, które znajdują się na Twoich slajdach, ale i w idei zawartej w rysunkach czy wykresach, jakie wykorzystasz podczas wystąpienia. Jest jeszcze jedno miejsce, gdzie Logos jest ukryty. Tym miejscem jest struktura informacji. Ta może być czytelna dla odbiorcy i pomagać mu zrozumieć Twój przekaz, ale może być czytelna tylko dla Ciebie. W tej drugiej sytuacji łatwo o utratę przychylności Logosa. Struktura informacji porządkuje zawarte w Twoim pokazie informacje i przez to ułatwia ich zrozumienie. Dla przykładu, prawie każdy wykres posiada lepszą strukturę informacji niż tabelka a graf sprzedaje szybciej ideę niż jakikolwiek akapit zdań opisujący tą ideę.

By władca ten działał pod Twoją kontrolą musisz jasno artykułować ideę, którą chcesz sprzedać odbiorcy, a potem ją systematycznie i spójnie uzasadniać. Argumentacja ta ma trafić do racjonalnej części naszego umysłu – odpowiedzialnej za krytyczne myślenie. Laureat nagrody Nobla z zakresu psychologii ekonomii, Daniel Kahneman określa ten wymiar funkcjonowania umysłu „wolnym myśleniem”. Płomienne, ale ubogie w argumenty przemówienie, choć wielu może pozostawić pod wrażeniem, to przekonuje niewielu.

Każde skuteczne wystąpienie, by obłaskawić Logosa, powinno mieć wyraźną tezę i szereg mocnych argumentów, które ją popierają.  Jeśli idea jest prosta i czytelna a argumenty mocne i spójne, wówczas racjonalną część umysłu odbiorcy przekonujesz skuteczniej. Jednak to nie wszystko. Twój odbiorca prócz rozumu ma emocje… którymi, by skutecznie wywrzeć wpływ, także trzeba się zająć.

Pathos – emocje widowni. Czy przekonujesz odbiorców i wywierasz na nich wpływ?

Trzeci władca może pomóc Ci wzbudzić u odbiorcy pożądane emocje, ale i może milcząco przyglądać się Twojej klęsce. Kim jest Pathos? Już potoczne powiedzenie, że ktoś mówi bez patosu, oznacza że mówi bez ujawniania emocji, bez manifestowania własnego przekonania do głoszonej idei. Ten brak znacząco ogranicza Twój wpływ na odbiorcę.

Pathos jest na tyle ważny, że jeśli go pominąć w wystąpieniu, to nawet świetna idea (znakomity Logos) zostaje odrzucona przez publiczność. Biznes jest pełen takich świetnych idei, które jednak same się nie obroniły. Co gorsza, głoszący te idee ludzie często właśnie przez brak Pathosu podczas ich propagowania, właściwie ją podważali. Przykładem jest motywowanie Klientów do zakupu, świetnego skądinąd produktu/usługi  przez wyzbytych entuzjazmu sprzedawców. Innym powszechnym przykładem jest skłanianie przez menedżera pracowników do większego zaangażowania w nową inicjatywę przy jednoczesnym dystansowaniu się wobec pomysłu. Duża oszczędność w ujawnianiu emocji podczas przemawiania zazwyczaj obraca się przeciwko mówcy. Ten, by sprzedać określoną ideę, powinien manifestować własne przekonanie do niej. Często jednak czy to sprzedawca czy menedżer takiego przekonania do idei nie mają i stąd kłopot w ujawnianiu emocji.

Na drugim biegunie panowania nad Pathosem są nawiedzeni entuzjaści określonych idei. Ci mówcy, manifestują absolutne przekonanie co do słuszności tego, w co wierzą. Pathos na tyle nimi owładnął, że Ci ujawniają zbyt wiele emocji, co wzbudza także efekt odwrotny, czyli ostrożność w kupowaniu idei właśnie od nich. Jednak tacy pełni Pathosu apostołowie są zdecydowanie w mniejszości w realiach biznesowych i nie warto się zajmować temperowaniem ekspresji emocjonalnej. Zdecydowanie częściej mamy bowiem do czynienia z brakiem lub jedynie cieniem tak potrzebnego do przekonywania innych ludzi Pathosu.

Trzeci władca umysłu, poprzez emocje, jakie wywołujesz u odbiorców, pomaga Ci wpływać bezpośrednio na ich serca. Bywa, że jakby z pominięciem rozumu (krytycyzmu). Pathos, podobnie jak Ethos panuje bowiem nad „szybkim myśleniem”, jak by to nazwał Daniel Kahneman.

Co może pomóc w zapanowaniu nad Pathosem?

Konieczne jest nasycanie treści Twoich wystąpień emocjonalnymi zwrotami, obrazami, zdjęciami, historiami, anegdotami. Nawet najbardziej patetyczny mówca strzela sobie w stopę, jeśli jego pokaz slajdów jest pozbawiony emocji. Czysto informacyjny, ograniczony do racjonalnych argumentów przekaz, utrudnia bowiem emocjonalne przekonywanie innych do głoszonej idei. Po oswojeniu Logosa dbaj o to, by Twój pokaz był także emocjonalny. Ma być i logiczny i emocjonalny. Prezentacja ma zaangażować u odbiorcy i wolne i szybkie myślenie. Wówczas zdecydowanie łatwiej będzie Ci uruchamiać u samego siebie tak potrzebny entuzjazm lub przejęcie wagą głoszonych idei a potem wywoływanie pożądanych emocji u Twoich odbiorców.

Zastanów się więc, czy panujesz nad każdym z trzech władców umysłów. Który z nich jest pod Twoją kontrolą, a którego jeszcze nie obłaskawiłeś.

Zachęcam Cię, świadomie zmień w jednym z obszarów choćby małą rzecz i sprawdź czy dzięki temu zrobisz skuteczniejszą prezentację.

Koniecznie daj znać jak Ci poszło.

Nadmiar kolorów nie przysłuży się do sukcesu Twojej prezentacji

Wybór barw do pokazu slajdów

Co za dużo, to nie zdrowo

Freddie Mercury śpiewa: „Too Much Love Will Kill You”. Podobnie jest z kolorami. Zbyt wiele barw w pokazie slajdów zabije Twoją prezentację. Nadmiar kolorów robi wrażenie chaosu i braku przygotowania, a to wrażenie wpływa na to, jak Cię odbierają ludzie, na których chcesz wpłynąć swoją prezentacją. Warto więc nie przesadzać z liczbą kolorów. Dlaczego i do jakich reguł warto się stosować?

Jako prezenter pokazujesz swoje slajdy w salach konferencyjnych, w biurach zarządów, ale i w pokojach biurowych. W każdym z tych pomieszczeń spotkać się możesz z różnego rodzaju:

  • Projektorami, które przez różną technologię dają różne światło. Jedne firmy dysponują profesjonalnymi projektorami za kilkadziesiąt tysięcy a inne tymi za kilkaset złotych. Niezależnie od ceny jedne przekłamują barwy z Twojego ekranu bardziej inne mniej. Jedne mają podobną do zakładanej i widzianej przez Ciebie rozdzielczość, a inne nie…
  • Ekranami o większych czy mniejszych rozmiarach. Różnią się one także materiałem, z którego wykonana jest powierzchnia odbijająca światło. Czy znasz wszystkie rodzaje ekranów, z jakimi możesz się spotkać? Wiesz jaki rodzaj ekranu znajduje się na sali, w której będziesz mieć występ?
  • Ścianami. Część Klientów nie dysponuje ekranami. Przyjdzie Ci więc wyświetlać swoje prezentacje wprost na ścianie. A ściany różnią się, co oczywiste, barwą, ale także rodzajem farb, którymi są pokryte. Inaczej odbija światło projektora farby antyrefleksyjne (matowe) a inaczej te, które mają odbijać światło. Farba lateksowa i emulsja także odmiennie zareagują na Twoją prezentację. Wiesz, jaką farbą pokryte są ściany miejsca w którym wystąpisz wkrótce?
  • Oświetleniem sali. Rzadko sala, w której będziesz prezentować, jest całkowicie wyciemniona. Odbiorcy nie przychodzą bowiem do kina a na prezentację. Potrzebują więc źródeł światła. Rodzajów tych świateł i kombinacji ich ustawień w relacji do ekranu czy ściany, na której będziesz wyświetlać slajdy jest bardzo dużo. Nie jesteś w stanie przewidzieć, jak to będzie w każdym przypadku. Prawda?

Warto sprawdzić jak będzie wyglądać Twoja prezentacja w danym otoczeniu, ale co zrobić, jak nie masz takiej możliwości? Co będzie, jeśli jedziesz z prezentacją na spotkanie z Klientem i nie wiesz, jaka ściana/ekran/światło będzie w jego biurze? Jesteś w stanie zmienić swoją prezentację w trakcie spotkania?

Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest oszczędność w środkach wyrazu, ascetyzm w stosowanych barwach. Prezenterom, którzy mają wartościowe idee do zaprezentowania prostota użytych środków nigdy nie zaszkodziła. Inaczej jednak kończą ci sami prezenterzy, którzy przesadzili z liczbą kolorów w swych prezentacjach. Utrata wizerunku profesjonalisty nie jest wcale taka trudna. Wystarczy nie mieć umiaru.

Co robić z tymi kolorami?

Wybierz sobie np. 3-4 kolory czcionek i ustaw w programie do edycji slajdów jako kolory stałe. Przykładowo nagłówki mają kolor czarny, tekst jest ciemnobrązowy a cytaty ciemnoszare. Takie barwy na tle jasnego tła (złamanej inną barwą bieli) zawsze wyglądają dobrze. Mogą być Twoim punktem wyjścia do szukania własnej identyfikacji barwnej.

Ogranicz także liczbę barw pozostałych elementów graficznych: tła, podkreśleń, wszelkiego rodzaju grafik, które tworzysz lub możesz umieścić w Twoim pokazie.

Sugeruję wybór 3-4 barw, przy jednej dominującej. Główną barwą może być kolor firmowy a uzupełnieniem tego koloru powinny być barwy kontrastujące lub uzupełniające. Niezależnie od tego, jakie to będą kolory, powściągnij swoją fantazję lub nonszalancję i więcej kolorów nie używaj.

Unikniesz w ten sposób wrażenia: chaosu, nieprzygotowania, infantylizmu, braku stylu czy o co tam jeszcze mogliby Cię oskarżyć Twoi odbiorcy.

Umiar jest wskazany także dlatego, że prezentacja wyświetlana na pokazie będzie mieć inne kolory niż zakładałeś. Twój pieczołowicie stworzony pokaz slajdów na ekranie monitora zawsze wygląda znacznie lepiej niż ten na ścianie. Nie daj się zwieść widząc wyraźne rozróżnienie między barwami czcionki, poszczególnymi grafikami lub tłem na ekranie komputera, że będą tak samo widoczne po wyświetleniu pokazu na ekranie rzutnika. W zasadzie możesz być pewnym, że tak nie będzie. Lepiej więc minimalizować liczbę kolorów niż narażać się na przykrą niespodziankę.

Eksperymenty z kolorami proponuję robić w dalszej kolejności, kiedy już dobrze „opanujesz” operowanie kolorami przy mniejszej palecie barw i większej liczbie sytuacji. Warto bowiem budować własny styl, własną identyfikację graficzną. Pomoże Ci w tym – dział marketingu a jeśli jesteś facetem to kobiety pracujące w Twojej organizacji lub te Ci bliskie. Kobiety mają znacznie lepsze wyczucie barw – ale pewnie o tym wiesz.

Na koniec jeszcze jedna uwaga i wskazówka. Konwencja kolorystyczna, jaką przyjmie Twoja prezentacja, powinna być spójna i dopasowana. Nie stosujesz więc pewnie żółtego tła i różowej czcionki. Takie zestawienie barw dla większości z nas wygląda paskudnie. Z drugiej strony warto szukać swojej własnej identyfikacji wizualnej czy pewnej rozmaitości. By nie popełnić barwnego samobójstwa i nie zniszczyć swojej wiarygodności przez taką błahostkę, warto przy doborze kolorów wykorzystać narzędzie: ColorBlender.

Skorzystaj z niego: ColorBlender.

Głos jak dzwon – czyli o trzech elementach, które wpływają na to czy Twój głos pracuje dla Ciebie

Badania dowodzą, że ludzie dysponujący głosem uznawanym za atrakcyjny są postrzegani jako bardziej dominujący, kompetentni, przedsiębiorczy, inteligentni, lepiej wykształceni, zgodni, silni, uczciwi, sumienni, uczuciowi i ciepli, etc.

Co ciekawe często bardzo wielu z nas nie przypisuje do tego jak operuje swoim głosem zbyt wielkiej wagi. Tym czasem często niewielka zmiana może wywołać efekt motyla.

Jednym ze sposobów jest świadome doskonalenie emisji głosu.

Jak zatem sprawić, aby przekonać innych, że jesteśmy właściwymi ludźmi na właściwym miejscu i we właściwym czasie, mamy pożądane cechy człowieka, który sprawdza się w chwilach, gdy potrzebny jest spokój i pewność słusznego działania.

Trzy kluczowe elementy, które pomogą wzmocnić nasz wizerunek to:

  • niskie brzmienie głosu, 
  • spokojne tempo mówienia i 
  • zróżnicowana modulacja głosu (umiejętność posłużenia się akcentami i pauzami).

Niskie brzmienie głosu związane jest ze sposobem oddychania, na co mamy znaczący wpływ! W pracy nad oddechem dążymy do poprawienia gospodarki oddechowej. Już kilka ćwiczeń, praktykowanych przez określony odcinek czasu daje niesamowite efekty.

Spokojne tempo to rezultat koncentracji i opanowania. Zwolnienie tempa mówienia przynosi lepsze rezultaty, gdyż daje szansę odbiorcy na zrozumienie tego, co do niego mówimy. Panuje tu zasada złotego środka: „mów nie za szybko, ale też nie za wolno” – oba sposoby są niepożądane w swojej skrajnej postaci. Jednak jeśli się zastanawiamy czy nie za szybko mówimy lub co najmniej 3 osoby nam to zasugerowały to można być pewnym, że „trzeba zwolnić”. Generalna zasada, w przypadku tych z nas brzmi im wolniej tym pewniej siebie.

Zróżnicowana modulacja głosu oznacza panowanie nad melodyką głosu. Pierwszym wyraźnym krokiem do jej opanowania jest stawianie przysłowiowych kropek, czyli pauz po zakończeniu logicznego ciągu naszej wypowiedzi. Innym sposobem modulowania jest akcentowanie tez szczególnie dla nas istotnych czy modulowanie głosu podczas zadawania pytań. Uczenie się właściwej modulacji głosu oznacza często zmianę nawyków utrwalonych latami.

Pierwszym krokiem do każdej zmiany jest samoświadomość aktualnego brzmienia.

Kolejnym krokiem jest ćwiczenie elementów wpływających na emisje. Powtarzanie specjalnie dobranych pod nasze potrzeby ćwiczeń przynosi spektakularne efekty.

W obu krokach warto skorzystać z wsparcia trenera, który nam pomoże uczynić je we właściwym tempie i kierunku.

Choć większość ćwiczeń z emisji głosu jest dostępnych w sieci to ucho profesjonalnego trenera pozwala mieć pewność, że wykonujemy je prawidłowo i uczymy się właściwego nawyku. Nie ma bowiem nić gorszego niż włożyć czas i energie w ćwiczenie określonej zmiany w emisji głosu po czym dowiedzieć się po miesiącach ćwiczeń, że jednak zrobiliśmy coś nie tak. Komu wówczas starcza energii na poprawkę?

Opanowanie różnych technik posługiwania się głosem daje nam narzędzie do budowania naszego wizerunku jako profesjonalisty oraz przekonuje innych, aby Ci nie tylko się z nami zgadzali, ale – co ważniejsze – aby działali zgodnie z naszą wolą.

Warto więc dać głoś naszemu głosowi i pozwolić mu zabrzmieć jak dzwon!

Wziąć głos pod włos

GłosBadania dowodzą, że ludzie dysponujący głosem uznawanym za atrakcyjny są postrzegani jako bardziej dominujący, kompetentni, przedsiębiorczy, inteligentni, lepiej wykształceni, zgodni, silni, uczciwi, sumienni, uczuciowi i ciepli, etc.

Jak sprawić, aby przekonać innych, że jesteśmy właściwymi ludźmi na właściwym miejscu i we właściwym czasie, mamy pożądane cechy człowieka, który sprawdza się w chwilach, gdy potrzebny jest spokój i pewność słusznego działania. Oto kilka elementów, które pomogą wzmocnić nasz wizerunek: niskie brzmienie głosu, spokojne tempo mówienia i zróżnicowana modulacja głosu (umiejętność posłużenia się akcentami i pauzami).

Niskie brzmienie głosu związane jest ze sposobem oddychania, na co mamy znaczący wpływ! W pracy nad oddechem dążymy do poprawienia gospodarki oddechowej. Spokojne tempo to rezultat koncentracji i opanowania. Dlatego zwolnienie tempa mówienia przynosi lepsze rezultaty, gdyż daje szansę odbiorcy na zrozumienie tego, co do niego mówimy. Panuje tu zasada złotego środka: „mów nie za szybko, ale też nie za wolno” – oba sposoby są niepożądane w swojej skrajnej postaci.

Opanowanie różnych technik posługiwania się głosem daje nam narzędzie do budowania naszego wizerunku jako profesjonalisty oraz przekonuje innych, aby nie tylko się z nami zgadzali, ale – co ważniejsze – aby działali.

Pewny siebie

Lew
Lew

Od 10 lat prowadzę szkolenia z prezentacji doskonalące umiejętność występowania publicznego. Lata pracy ugruntowały wzbudzone jeszcze w czasie studiów psychologicznych przekonanie, że skuteczność w przekonywaniu innych do swoich racji  największym stopniu mają osoby z poczuciem pewności siebie. Nie za dużym ani nie za małym. Poczucie pewności jest s kolei wprost powiązane z poczuciem własnej wartości. Jeśli to ostatnie jest adekwatne, nie niskie ani nie zbyt wysokie (które jest z resztą jedynie maskowanym niskim poczuciem własnej wartości) wówczas pewność siebie jest duża. Przyglądając się tysiącom prezenterów mogę powiedzieć, że największe wrażenie wywarli na odbiorcach i na mnie Ci z poczuciem pewności siebie. Poczucie pewności własnej wartości to czynnik sukcesu dla prowadzenia udanych prezentacji. Jakoś tak jest, że osoby z poczuciem własnej wartości szybko zjednują sobie odbiorców – adresatów swoich wystąpień, łatwo nawiązują z nimi kontakt – nie traktują ich zachowań jako trudnych ale jako uzasadnionych. Osoby te także z chęcią i łatwością koncentrują ich na meritum swego przekazu, nie bawiąc się w gierki psychologiczne, udowadnianie swojej wyższości. Z drugiej strony prowadzący pewni siebie nie „chowają się” za slajdami. Świadomie wykorzystują fakt, że są głównym narzędziem oddziaływania. Korzystają z tego i są figurą podczas wszelkich występów a slajdy czy wszelki sprzęt im służy, a nie oni im.

Co jeszcze istotne, osoby z poczuciem własnej wartości szybko uczą się i doskonalą swoje kompetencje zwiększając własną skuteczność. W ich przypadku następuje pozytywne sprzężenie zwrotne – ponieważ są pewne siebie są otwarte na wszelkie informacje na swój temat i na temat swojego sposobu występowania. Czerpią z tych informacji zwrotnych i wyciągają wnioski – wprowadzają zmiany w swój sposób prezentowania. To s kolei skutkuje potwierdzaniem swojej pewności siebie i pozwala nieustannie czerpać z tych na nowo napływających informacji które przekładają na kolejne zmiany. Słowem pewni siebie prezenterzy nie dość, że są skuteczniejsi to jeszcze łatwiej im ciągle udoskonalać swój warsztat prezentera.

Tak się składa, że znakomita większość przedsiębiorców, osób tworzących i rozwijających biznesy występuje publicznie i w mojej opinii, ta sama właściwość tj pewność siebie zbudowana na poczuciu własnej wartości pozwala im osiągać poszczególne cele a w najszerszym horyzoncie rozwijać swoje biznesy.

To właśnie poczucie własnej wartości pozwala przedsiębiorcom podejmować nowe inicjatywy i nie bać się porażek. To dzięki niej zauważają szklankę do połowy pełną i okazje tam gdzie inni widzą jedynie kłopoty czy trudności. To dzięki poczuciu własnej wartości mają duże przekonanie o własnej sprawczości, o tym, że im się uda. O tym, że pomimo przeszkód znajdą sposób na ich przeskoczenie i realizację bardziej ambitnych planów. Nie oznacza to, że takie osoby nie doświadczają porażek. Być może doświadczają ich więcej niż inni, w końcu nie doświadcza ich jedynie ten, kto nie próbuje. W ich przypadku nawet największe niepowodzenia nie załamuje ale zmusza do myślenia – poszukiwania i znajdowania coraz to nowych rozwiązań. I tak bez końca. Czy nie tak zachowywał się Einstein, Edison czy Goodyear? Właśnie w ten sposób myślę o sobie. Jeśli Ty o sobie też myślisz w ten sposób (i to nie ważne czy zawsze czy od czasu do czasu) wówczas ten blog jest dla Ciebie. Chcemy na jego łamach dzielić się z Tobą informacjami, które czasem upewnią Cię, że prowadząc biznes lub realizując swoje cele robisz to dobrze i właściwie. Chcemy także dzielić się z Tobą takimi informacjami, które zmusza Cię do zastanowienia nad tym co i jak możesz zmienić by być skuteczniejszym. Ufam, że czytając nasze słowa nie będziesz, w charakterystyczny dla osób słabych, bronić się przed ich uznaniem ale skoncentrujesz się na naszym przesłaniu. Na tym by wzmocnić swoją pewność siebie. By oswoić swój biznes.

Początek prezentacji jest najważniejszy

StartNie to co jest zasadniczą treścią prezentacji, nie koniec ale właśnie początek jest najważniejszy.

Czemu tak sądzę?

Ponieważ właśnie na początku prezentacji waży się to czy jej prowadzenie będzie łatwe czy wręcz odwrotnie. Po kiepskim rozpoczęciu prezentacji jej dalsze prowadzenie może przypominać „orkę na ugorze”. Wysiłek prowadzącego będzie musiał koncentrować się na odbudowywaniu utraconych na początku prezentacji: wiarygodność i zainteresowania odbiorców.

Wiarygodność prowadzącego.

Odbiorcy prezentacji są przede wszystkim istotami emocjonalnymi. W ciągu pierwszych kilkudziesięciu sekund albo zaczynają ufać prowadzącemu albo wręcz odwrotnie stają się nieufni wobec tego do czego chce ich przekonać prowadzący. Alternatywa ta jest bardzo szybko, bo nieświadomie rozstrzygana. Dzieje się tak na podstawie tak zwanych pozamerytorycznych czynników: adekwatności ubioru, mimiki twarzy, gestów, tempa w jakim rozpoczyna wystąpienie prezenter. Słowem to pierwsze wrażenie determinuje poziom wiarygodności prowadzącego w oczach odbiorców. Jeśli prowadzący je utraci, o co nie jest trudno jeśli ignoruje się ten aspekt prezentacji, wówczas większość energii prowadzący musi włożyć w jej odbudowanie, obronę czy wzmacnianie. Dopiero wówczas może realizować cel swojej prezentacji.

Zainteresowanie.

By odbiorcy „kupili” ideę z którą na prezentację przychodzi prowadzący konieczne jest wzbudzenie wśród nich zainteresowania. Optymalny scenariusz zakłada, że od pierwszych słów takie zainteresowanie jest wzbudzane, potem jest podsycane aż w końcu w kulminacyjnym momencie prezentacji jest zaspokojone. Niestety zbyt często, przez bezbarwne rozpoczynanie prezentacji, prowadzący zamiast wzbudzać zainteresowanie gaszą je. Jeśli taki rezultat prowadzący uzyskuje na początku prezentacji wówczas dalsza część spotkania to walka o odzyskanie uwagi odbiorców. To wysiłek w podsycanie na nowo nadziei, która zgasła z chwilą gdy początek spotkania okazał się mało interesujący. Pierwsza minuta to czas, kiedy nadzieja u odbiorców na to że wydarzy się coś interesującego jest największa. Jeśli prowadzący ją zawiedzie wówczas odbiorcy mu tego nie wybaczą, a każdym razie nie zapomną…

Początek prezentacji powinien być więc intrygujący, interesujący, zaskakujący lub przynajmniej ważny dla odbiorcy. Jeśli będzie inaczej wówczas motywacja u odbiorcy do słuchania spada gwałtownie wraz z nią spada prawdopodobieństwo realizacji celu prezentacji.

Trzeba więc przyłożyć wagę do początku.

Prezentacja polityków

Jak nie prowadzić prezentacji

Nie ma dnia w sejmie, by któreś z ugrupowań, klubów czy komisji nie organizowało konferencji. Bywa, że tego samego dnia, każde ugrupowanie zwołuje osobną konferencje, byle by tylko zyskać czas w mediach. Jaka jest jakość tych wystąpień? W mojej opinii najczęściej kiepska.Widać to także po tym, że na tych konferencjach coraz częściej są coraz mniej liczni dziennikarze. Nie przeszkadza to w organizowaniu kolejnej. Widać zgodnie z maksymą „nieważne jak się o nas mówi, byle mówiono” posłowie wręcz perwersyjnie zwołują konferencje za konferencją. Każda z nich to publiczne wystąpienie, które rządzi się swoimi prawami, które są permanentnie ignorowane.  Nie jestem naiwny i wiem, że takie wystąpienia robi się po to by skupić uwagę opinii publicznej choć na chwilę  ale czy te wystąpienia są profesjonalne, czy nie mogły by być po prostu skuteczniejsze? Pewnie mogły by być. Puki co, pomimo tego, że często pracuje nad nimi sztab ludzi, są kiepskie. Puki co przekaz z jakim pojawiają się prowadzących często jest ukryty w kiepskiej formie prezentowanych informacji. W większości wypadków prezentowane informacje i sposób prowadzenia wystąpienia pozostawia wiele do życzenia.

Błąd dominujący – tekstowe prezentacje.

Występujący posłowie bardzo często popełniają kardynalny błąd prezentacji. Pokazują bowiem dziennikarzom a w raz z nimi wyborcom slajdy, które w całości zapełnione są słowami. Podczas konferencji posłowie prezentują całe zdania, akapity i wypunktowania. Czy ktoś z uczestników konferencji jest w stanie przeczytać takie slajdy? Oczywiście, że nie.

Jakie jest efekt, takiej tekstowej prezentacji? Przede wszystkim niemal błyskawiczna utrata uwagi odbiorcy w trakcie wystąpienia a w dalszej perspektywie utrata wiarygodności. Czy ktokolwiek z nas chce słuchać kogoś kto zanudza? Oczywiście, że nie. Nie, chcą także dziennikarze. Widać to po zmniejszającej się ich liczbie na kolejnych konferencjach.

Tekstowa prezentacja pozostawia wrażenie niedopracowania. Takie wstąpienia nigdy nie będą skuteczne. Po za jednym wyjątkiem, sezonem ogórkowym. Jeśli będzie to jedyna konferencja w ciągu dnia to może odnieść skutek. O to jednak coraz trudniej, bo każde ugrupowanie walczy o uwagę.  Jeśli w dodatku danego dnia w kraju lub za granicą wydarzy się coś spektakularnego wówczas taka konferencja przepadnie z kretesem.

Od tej ponurej rzeczywistości są wyjątki. Ostatnim, wartym uwagi jest wystąpienie ministra Rostowskiego.

Dominantą slajdów były nie słowa a obraz, który w formie był spójny z przekazem. Pomysły opozycji „postawione są na głowie”. Pomysły opozycji to piramida finansowa, która zaraz upadnie. Taki był przekaz, który przez to że, wizualizowany został zauważony, poruszył emocje by wreszcie zapaść w pamięć. Widać tu rękę profesjonalisty od komunikacji, który z pewnością pomógł wyartykułować przekaz i dobrać do niego formę. W kontraście do tak przygotowanej prezentacji pozostałe wygalają bladziutko.

Nie wiem, z iloma posłami pracują profesjonaliści pomagający im formułować i wizualizować przekaz. Wydaje się, że z niewieloma. Ci pozostali przygotowują więc swoje prezentacje intuicyjnie czyli nieskutecznie. Tym czasem mogli by osiągnąć o wiele więcej, gdyby popracował z nimi profesjonalista:) Tym bardziej, że na tej smutnej dolinie są wyjątki, warte uwagi.

Wystąpienie publiczne to nie słowa, które prezentujemy publicznie. To określona idea, przekaz, który powinien być lapidarny, zrozumiały i prosty. Powinna mu też towarzyszyć adekwatna i spójna forma przekazu. Prezentowanie akapitów zdań, wypunktowań nie uczyniło jeszcze żadnej prezentacji skuteczną. Wręcz odwrotnie.

Jeśli i Ty prowadzisz prezentacje, w której dominuje tekst możesz od polityków czegoś się nauczyć. Może warto więc wziąć od nich lekcję przed kolejną Twoją prezentacją?

Przedstaw się

Każde spotkanie zaczyna się od pierwszego słowa.

Zwykle jest nim „Dzień” w zwrocie „Dzień dobry” lub „Witam” i dobrze. Co powinno się pojawić zaraz potem? Wg mnie przedstawienie się. Drugim słowem, zaraz po przywitaniu powinno być przedstawienie własnego imienia i nazwiska. Często obserwuję, że prowadzący prezentacje przedstawiają się niezbyt staranne, by nie powiedzieć byle jak. Tym czasem to jak się przedstawimy przekłada się na to jakie będziemy wrażenie na odbiorcach. Im bardziej zdawkowo, niewyraźnie, pośpiesznie, bez użycia pauz tym gorzej. Bywa przecież tak, że do końca prezentacji odbiorcy nie mają jak spytać o nazwisko prowadzącego.

Proponuję proste reguły przedstawienia się.

Mów wolno, bardzo wolno. Tak byś miał wrażenie, że mówisz zdecydowanie za wolno.

Mów wyraźnie, powoli artykułując każdą z liter. W szczególności zadbaj o to by samogłoski zabrzmiały donośnie.

Mówiąc wprost, samogłoski zwłaszcza z Twojego nazwiska powinny być a r t y k u ł o w a n e  teatralnie. Tobie wyda się to śmieszne ale dzięki temu odbiorcom ułatwisz usłyszenie i zapamiętanie Twojego nazwiska.

Wypowiadając swoje imię oddziel go pauzą od nazwiska: nazywam się: Tomasz – pauza – Kras – pauza. Dzięki takiemu zabiegowi zwiększysz prawdopodobieństwo, że dotrze do wszystkich Twoje nazwisko a odbiorcy go nie przekręcą.

Przedstawiając się  skieruj swoje ciało i wzrok na odbiorców – to z nimi się witasz i to oni a nie ściana, czy laptop mają usłyszeć Twoje imię i nazwisko.

Staranność i brak pośpiechy przy przedstawianiu się, dzięki efektowi aureoli, przełoży się na lepszy odbiór Ciebie i treści, które zaraz po tym będziesz przedstawiać.

Jeśli do tej pory nie zwracałeś uwagi na ten aspekt prezentacji przetestuj choć raz zaproponowane zalecenia i przekonaj się jaką siłę możesz czerpać z uwagi, jaką pozyskasz od odbiorców już w pierwszej minucie spotkania.

Powodzenia