Empatia w retencji i zaangażowaniu: dlaczego ludzie odchodzą — i dlaczego zostają

lider
empatia
Przywództwo
empatyczny lider

Anatomia sukcesu i kryzysu w oparciu o badania cz 2. Dowiedz się dlaczego empatia liderów współcześnie jest taka ważna

ProOptima
Empatia w przywództwie_2 od ProOptima

Empatia w przywództwie: anatomia sukcesu i kryzysu cz 2

Rotacja pracowników to jeden z najbardziej niedoszacowanych kosztów w firmach. Odejście jednego specjalisty to równowartość od 6 do 9 jego miesięcznych pensji — i to tylko te widoczne, które da się wpisać w arkusz. Do tego dochodzi wiedza, którą zabiera ze sobą, relacje z klientami, które się urywają, i czas, który musi minąć, zanim nowa osoba zacznie naprawdę działać.

Większość firm szuka przyczyn rotacji w wynagrodzeniach, benefitach albo rynkowej konkurencji. Dane wskazują gdzie indziej: głównym powodem, dla którego ludzie odchodzą — albo zostają i przestają się starać — jest ich bezpośredni przełożony.

Co mówią liczby?

Pięć dużych badań globalnych rysuje ten sam obraz co w badaniach przytaczanych w pierwszym tekście.

 

Według corocznego raportu Businessolver, aż 93% pracowników deklaruje, że zostałoby dłużej w firmie, gdyby jej liderzy wykazywali empatię. To nie pytanie o sympatię do szefa — to pytanie o to, czy warto inwestować swój czas i energię w miejsce, które traktuje cię jak człowieka.

Badanie EY (Empathy in Business Survey) ujawnia, że ponad połowa — 54% — decyzji o natychmiastowym odejściu z pracy wynikała bezpośrednio z braku empatii przełożonego wobec problemów zawodowych lub osobistych pracownika. Nie z powodu niskiej pensji. Nie z powodu braku benefitów. Z powodu szefa.

Gallup w swoim globalnym badaniu zaangażowania — obejmującym dane z ponad 160 krajów — ustalił, że menedżerowie odpowiadają za 70% różnic w poziomie zaangażowania między zespołami. Firmy, które wdrażają standardy empatycznego przywództwa, notują o 43% niższy odsetek pracowników aktywnie poszukujących innej pracy.

McKinsey w badaniu The Boss Factor dowiódł, że relacja z bezpośrednim przełożonym jest najważniejszym pojedynczym czynnikiem wpływającym na satysfakcję z pracy — ważniejszym niż wynagrodzenie, stanowisko czy perspektywy awansu. To ta relacja, nie benefity, decyduje o tym, czy ktoś zostaje.

CEB/Gartner zmierzył coś jeszcze: empatyczne przywództwo podnosi wskaźnik tzw. discretionary effort — wysiłku, który pracownik wkłada ponad to, czego wymagają od niego obowiązki — o 20%. Ludzie nie pracują więcej, bo muszą. Pracują więcej, bo chcą. I to „chcę” zależy od tego, jak traktuje ich szef.

Pięć sytuacji. Pięć wyborów.

Liczby nabierają znaczenia, gdy zobaczymy je w konkretnych scenach.

Sytuacja I: Pracownik, który milknie

Barbara zarządza rozproszonym zespołem. Zauważa, że jeden z jej najlepszych specjalistów od dwóch tygodni wyłącza kamerę na spotkaniach i odpowiada jednosylabowo. Zamiast wysłać oficjalne upomnienie, zaprasza go na krótką rozmowę: „Zauważyłam, że ostatnio rzadziej się słyszymy. Zastanawiam się, czy wszystko u ciebie w porządku. Jak się czujesz z obecną liczbą projektów?”. Pracownik, czując brak oceny, mówi o przeciążeniu — opiekuje się chorym członkiem rodziny. Barbara reorganizuje jego grafik.

Janusz w tej samej sytuacji reaguje publicznie: „Jeśli nie masz ochoty angażować się w pracę zespołu, pamiętaj, że na twoje miejsce czeka kolejka chętnych”.

Pracownik Janusza nie odejdzie od razu. Zostanie — ale przestanie się starać. Będzie robił tyle, ile trzeba, żeby nie zostać zwolnionym. Firma płaci pełne wynagrodzenie za połowę człowieka.

Sytuacja II: Kryzys osobisty w pracy

Kluczowa menedżerka projektów przychodzi do Magdy i mówi, że przechodzi przez rozwód i nie jest w stanie pracować na pełnych obrotach. Magda odpowiada: „Twoje zdrowie psychiczne jest teraz priorytetem. Przez najbliższy miesiąc pracujesz w elastycznych godzinach, a najbardziej obciążające prezentacje dla klientów przejmie twój zastępca”.

Robert w tej samej rozmowie ucina: „Życie prywatne zostawiamy za drzwiami firmy. Mamy zamknięcie roku finansowego i nie mogę obniżać twoich targetów”.

Efekt? Pracownica Roberta znika na długim zwolnieniu lekarskim — często psychiatrycznym. Zespół nagle przejmuje jej zadania bez żadnego przygotowania. Trwa rekrutacja, onboarding, wdrożenie. A projekty stoją.

Sytuacja III: Błąd i konsekwencje

Karolina zarządza zespołem obsługi klienta. Gdy pracownik źle obsługuje trudnego klienta, zaprasza go na rozmowę: „Rozumiem, że ten klient przekroczył granice i mogłeś poczuć silne emocje. Sama miałam taką sytuację na początku kariery. Przeanalizujmy, co zrobimy następnym razem, żebyś czuł się bezpieczniej”.

Dariusz wzywa tego samego pracownika do gabinetu i zaczyna od: „Czy ty w ogóle myślisz? Przez twoją niekompetencję tracimy pozycję na rynku”.

Zespół Dariusza przestaje podejmować jakiekolwiek samodzielne decyzje. Każda, nawet najprostsza sprawa, jest eskalowana wyżej. Czas obsługi rośnie. CSAT spada. Klienci odchodzą — bo doskonale wyczuwają frustrację ludzi po drugiej stronie słuchawki.

Sytuacja IV: Zablokowany rozwój

Wojciech zna cele rozwojowe każdego ze swoich analityków. Gdy widzi, że ktoś potrzebuje zmiany, pomaga mu przejść do innego działu w tej samej firmie. Jego przełożeni cenią go, bo z jego zespołu ludzie nie odchodzą z organizacji — migrują wewnętrznie.

Grzegorz blokuje każdy awans wewnętrzny, tłumacząc: „Nie po to ich szkoliłem, żeby teraz oddawać ich innym dyrektorom”. Efekt? Pracownicy Grzegorza zaczynają spiskować za jego plecami, planować zbiorowe odejścia i zostawiać szczere opinie na Glassdoor. Firma ma potem trudności z rekrutacją — bo kandydaci czytają te opinie.

Sytuacja V: Nadgodziny i wzajemność

Alicja zarządza zespołem w agencji reklamowej. Gdy zbliża się trudny przetarg, mówi wprost: „Wiem, że jesteście zmęczeni i że proszę was o dodatkowy wysiłek w tym tygodniu. Gwarantuję, że po wysłaniu oferty każdy z was dostanie dwa dodatkowe dni urlopu. W tym tygodniu zamawiam catering do biura”. Zespół zostaje po godzinach z własnej woli.

Sebastian rzuca dokumentację na stół: „Trzeba to skończyć do jutra do ósmej. Nie interesuje mnie jak. Macie to dowieźć”.

Projekty Sebastiana wychodzą. Ale są wtórne, powtarzalne, pozbawione polotu. Firma zaczyna przegrywać przetargi — bo zmęczony, pozbawiony docenienia zespół nie jest w stanie dać z siebie niczego ponad minimum.

Co z tym zrobić?

Empatia w zarządzaniu nie wynika z charakteru — wynika z nawyków. Konkretnych, mierzalnych, możliwych do wdrożenia.

Stay interviews zamiast exit interviews. Większość firm pyta pracownika o powody odejścia, gdy ten już podjął decyzję. Za późno. Ustrukturyzowana rozmowa retencyjna raz na pół roku — „Co sprawia, że lubisz tu pracować? Co cię frustruje? Czego potrzebujesz?” — pozwala wyprzedzić problem, zanim stanie się kryzysu.

eNPS powiązany z oceną menedżerską. Jeśli wskaźnik zaangażowania w zespole i rotacja nie wpływają na ocenę roczną i premię menedżera, nie ma żadnego mechanizmu, który skłoni go do zmiany. Pieniądze i ocena robią to, czego apele nie robią.

Komunikacja oparta na faktach, nie ocenach. Zamiast „przez twoją niekompetencję tracimy klientów” — „widzę, że ten projekt ma opóźnienie, powiedz mi, jakie bariery napotkałeś i jak mogę ci pomóc je usunąć”. To nie kwestia grzeczności. To kwestia tego, czy pracownik po rozmowie będzie chciał rozwiązać problem — czy tylko chronić własną pozycję.

Granice cyfrowe jako dowód kultury. Zakaz wysyłania maili po 17:00 i w weekendy (poza sytuacjami krytycznymi) to jeden z najprostszych i najmocniejszych sygnałów, że firma traktuje czas wolny pracowników poważnie. Kultura buduje się przez konkretne zasady, nie przez plakaty w kuchni.

Podsumowanie

Dane z pięciu globalnych badań mówią to samo: menedżer jest albo głównym powodem, dla którego ludzie zostają — albo głównym powodem, dla którego odchodzą.

Nie wynagrodzenie. Nie benefity. Nie biuro. Szef.

93% pracowników zostałoby dłużej, gdyby ich liderzy wykazywali empatię. 54% odeszło, bo jej nie wykazywali. Menedżerowie odpowiadają za 70% różnic w zaangażowaniu zespołów.

Empatia nie jest cechą osobowości, którą się ma albo nie ma. To zestaw konkretnych zachowań — sposobu prowadzenia rozmów, reagowania na błędy, komunikowania trudnych decyzji. Można je zaprojektować, wytrenować i rozliczać. Tak samo jak każdą inną kompetencję biznesową.

Organizacje, które tego nie zrobią, zapłacą za to z budżetu HR. Rok po roku.

Przekształcić intuicyjną empatię swoich liderów w powtarzalną, twardą kompetencję

A w efekcie obniż koszty rotacji i podniesie efektywność operacyjną

Chcesz przekształcić intuicyjną empatię swoich liderów?

Chcesz przekształcić intuicyjną empatię swoich liderów w powtarzalną, twardą kompetencję, która obniży koszty rotacji i podniesie efektywność operacyjną?

Zapraszamy na serię webinarów w temacie kryzysu przywództwa